Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


Psia dominacja

Psia dominacja Pies, by wyrosnąć na porządnego musi mieć odpowiednie wzorce.
 
 

 
„Dominacja” jest słowem modnym. Jakże łatwo tłumaczy to, co stało się znakiem naszych czasów – brak wychowania. Jeśli nie wychowamy dziecka, będzie pyskować. Jeżeli nie wychowamy psa – będzie gryźć.

Do lekarzy weterynarii coraz częściej przychodzą właściciele czworonogów, skarżąc się, że ich podopieczni są agresywni. Czemu tak się dzieje? Psy to krewniacy wilków i jak one żyją w stadzie. W watasze każdy ma określoną pozycję. Samiec i samica alfa stoją na czele i są jak para królewska. Podwładni dzielą się na bardziej i mniej uprzywilejowanych. Taki podział umożliwia zachowanie porządku i harmonii, niezbędnych do przetrwania. Zdarza się oczywiście, że ktoś z niższej kasty stara się zająć wyższą pozycję, jednak szybko zostaje przywołany do porządku.

Dla psów, które żyją z nami, stadem jest nasza rodzina. Decydujący głos mają w nich państwo, czasem tylko pan albo pani domu. Pies obserwuje i szybko orientuje się – jeśli nasze relacje są prawidłowe – że jego miejsce jest gdzieś na dole drabiny. Akceptuje to i żyje z nami w zgodzie. Niestety, nasze relacje rodzinne często przypominają poligon, gdzie nikt tak do końca się z nikim nie liczy. Państwo domu prowadzą nieustanną wojnę, dzieci pogardliwie odnoszą się do rodziców. Cóż może pomyśleć nieszczęsny czworonóg? W jego głowie, całkiem słusznie, powstaje myśl, że skoro panuje tu taki bałagan, on weźmie sprawy w swoje łapy. Obejmuje panowanie nad rozkrzyczanym stadem i próbuje zrobić porządek!

reklama

Zadziwiające, jak bardzo podobnie zachowują się ludzie i psy. By wyrosnąć na porządnego człowieka, musimy mieć wychowawców i wzorce. Z psem jest tak samo. Działajmy według zasad. Pierwsza to pozwolić psu być psem, nie uczłowieczać go. Druga to konsekwencja, niezależna od naszego humoru czy mody. Trzecia, najważniejsza, to przykład. Własny przykład. Nikt, ani pies, ani człowiek, nie osiągnie równowagi psychicznej w chaosie. Z domu pełnego awantur nie wyjdzie wychowany ni człowiek, ni pies. Nie wolno kłócić się przy dziecku. To samo dotyczy psa.

Psy są tak samo różne jak my. Jedne bojaźliwe, inne z duszą wodza. Bojaźliwe mogą gryźć ze strachu, te drugie z chęci objęcia władzy. Pierwsze oznaki dominującego charakteru można wychwycić już w szczenięctwie.  I już w tym okresie powinny być niwelowane. Jak? Bardzo prosto. Nie bawimy się w zabawy wyzwalające agresję. Jeśli już dojdzie do takiej, karcimy psa tak, jak to robi psia matka – zdecydowanym chwytem za kark i odepchnięciem. Potem ignorujemy szczenię przez jakiś czas. W ogóle ignorujemy je, jeśli zachowuje się nie tak, jak chcemy. Nie krzyczymy, nie grozimy, tylko nie zwracamy nań uwagi. Aż się uspokoi.

Musimy zapamiętać, że karcić wolno nam tylko i wyłącznie za przejawy agresji wobec domowników. To jest jedyne szczenięce przewinienie. Nie kupa na dywanie. Nie pogryziony fotel czy porwana gazeta. Nasze wymagania wobec psa muszą być adekwatne do jego wieku i możliwości fizycznych. Nie wydawajmy poleceń, jeśli nie mamy pewności, że malec im podoła. Inaczej nauczymy szczeniaka, że można ich nie wykonać. Najwięcej trudu sprawiają podrostki płci męskiej, takie od roku do trzech lat. Tak jak i ludzkie, potrzebują dużo ruchu i zabawy. W tym okresie dochodzi do głosu „samiec – macho”. Jeśli jednak będziemy uczciwym, konsekwentnym i mądrym przywódcą stada, uzna nasz autorytet.

Weranda Country nr 2/2010

Zobacz również: