Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kosmetyki z różnych stron świata

Kosmetyki naturalne można przywieźć z różnych stron świata. Naturalna gąbka lub pumeks naprawdę działają!
 
 

Przed nami niezwykła wyprawa. Poszukamy złota w Maroku, białych kryształów w Chorwacji i eliksiru młodości w Bułgarii.

Przyjaciółka wróciła z urlopu w Grecji. Przybiegła do mnie opalona i wypoczęta – z prezentem. – Znalazłam na plaży – opowiadała – i zaczęłam używać. Genialne! Okazało się, że tym genialnym odkryciem jest kawałek wulkanicznej skały. Czyli naturalny pumeks. – Stopy są po nim idealnie gładkie – zachwalała. Wypróbowałam – rzeczywiście działa. W zestawie dostałam jeszcze jedno plażowe trofeum – gąbkę. Wygląda niepozornie, sucha, sztywna i niezachęcająca. Przyznam, że nie byłam do niej przekonana – do czasu. Kiedy zmoczyłam ją wodą, stała się miękka, jednocześnie myła i idealnie ścierała naskórek.
 

Naturalne kosmetyki z całego świata


Pamiątki z wakacji nie muszą stać na półce i zbierać kurz. Mogą z powodzeniem służyć urodzie. Każdy kraj ma swoje „specjalności”. I wcale nie wydamy na nie majątku. Zróbmy krótki przegląd.

reklama

Kto starszy, ten pamięta bułgarskie drewniane pojemniczki z pachnącym olejkiem różanym. To zresztą do dziś znak firmowy kraju – w Dolinie Róż zbiera się nieprawdopodobne ilości tych kwiatów, robi z nich pachnącą wodę czy olejek. Możemy przygotować sobie z niego relaksującą kąpiel. Bo róża łagodzi napięcia nerwowe, uspokaja. Do tego leczy stany zapalne, podrażnienia skóry, nawilża ją oraz odżywia. W kremie czy maseczce też działa cuda – pobudza produkcję kolagenu, spłycając zmarszczki. Wzmacnia paznokcie i odżywia włosy.
 

Prowansalska lawenda


Prowansja z kolei to kraina lawendy. Kwiat ten już w starożytności był lekiem – łagodzi bóle mięśniowe, reumatyczne i migrenowe. Działa też antybakteryjnie, jest znakomitym środkiem dezynfekującym. Masz problemy z poceniem się, przetłuszczaniem się skóry? Lawenda sobie z nimi poradzi. Suszone fioletowe kwiatki w bawełnianym czy lnianym woreczku będą idealnym dodatkiem do relaksującej kąpieli.
 

Olejek arganowy z Maroka


W Maroku warto kupić skarb Berberów: olejek arganowy, nazywany złotem pustyni. Tylko tam dostaniemy prawdziwy, bo to jedyne miejsce na ziemi, gdzie rosną arganowce. Z ich owoców, a właściwie pestek, wyciska się olej. Niektórzy uważają go za kosmetyk wszech czasów. Nie tylko nawilża, ale też działa przeciwzmarszczkowo. Regeneruje skórę, leczy trądzik, łuszczycę, egzemę i sprawia, że blizny oraz rozstępy stają się mniej widoczne, a włosy jedwabiste i błyszczące. Mało tego – olej radzi sobie z łupieżem, z rozdwajaniem się końcówek, odbudowuje również mieszki włosowe – po paru miesiącach systematycznego wcierania w skórę głowy zobaczymy, że włosy zaczynają odrastać.

A jeśli już jesteśmy w Maroku, poszukajmy glinki Ghassoul. Wydobywa się ją od wieków w górach Atlasu. To kosmetyk totalny – oczyści cię od stóp do głów. Dosłownie. Wyciąga z ciała toksyny, skóra po takiej „glinianej” maseczce staje się miękka i gładka. Żaden balsam nie osiąga takiego mistrzostwa. Można też użyć jej jako szamponu! Umyje włosy, oczyści skórę głowy, zapobiegnie przetłuszczaniu. Ghassoul to podstawa zabiegów w hammamie – marokańskiej łaźni.

Weranda Country nr 5/2013