Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Fitness na grządce

Fitness w ogródku
 
 


Schudnąć można nawet podczas podlewania ogrodu, pod warunkiem, że zamiast węża złapiesz za konewkę. Godzinka i 300 kalorii mniej!

Pół Polski biega, drugie pół jeździ na rowerze. Jeśli przypadkiem nie jesteś w żadnej z tych grup, i tak nie musisz się martwić. Zwłaszcza jeśli masz ogród. Godzina pielenia, grabienia czy koszenia trawy to równie dobry pomysł na gimnastykę.

Trać tłuszczyk z grabiami

To działa zupełnie jak klub fitness, a nie kosztuje stówy za godzinę. Godzina pielenia grządek – 250 kalorii mniej. Kopanie ziemi – tracimy dwa razy tyle. Tak samo przy grabieniu. Kiedy przycinamy gałęzie, możemy liczyć na pozbycie się 280 kalorii. Podobnie przy koszeniu trawy kosiarką elektryczną. Ale najwięcej da nam rąbanie drewna – godzina machania siekierką i od razu 900 kalorii mniej.

reklama

Naukowcy z uniwersytetu w Utah potwierdzają: ci, którzy uprawiają ogródek, są o cały rozmiar szczuplejsi od rówieśników spędzających wolny czas na kanapie. U panów groźba otyłości spada o ponad 60 procent, w przypadku pań – o prawie 50. – Ludzkość byłaby smukła i pełna energii, gdyby każdy mieszkał w domu z ogrodem. I nie zatrudniał ogrodnika – mówi autorka badań Cathleen Zick.

Mało tego – ogrodnicy są zdrowsi. Jedzą to, co wyhodują na grządce, dlatego w ich diecie jest mniej chemii. Praca w ogrodzie to aktywność na świeżym powietrzu, dostarczają więc sobie sporą dawkę witaminy D.

Joga przy pieleniu

Do pielenia trzeba podejść tak poważnie jak do maratonu. I tu, i tam grożą nam zakwasy. Przyzwyczajmy się więc do codziennych rozgrzewek. Ogrodnicy je zwykle lekceważą, a to błąd, bo przy kopaniu można złapać kontuzję tak bolesną, jak podczas podnoszenia ciężarów.

A więc zaczynamy. Najpierw kilka minut szybkiego marszu ogrodowymi ścieżkami – przy okazji ułożymy sobie plan prac. Potem rozluźniamy mięśnie – robimy wymachy, przysiady. Teraz możemy wziąć się za pielenie. – Pamiętajmy o tym, żeby nie obciążać kręgosłupa, a więc nie schylamy się, a kucamy – radzi Ewa Biała, instruktorka hatha jogi. – Stopy i kolana rozszerzone, plecy wyprostowane. Jeśli dodatkowo rozszerzymy uda, gimnastykujemy przy okazji miednicę. Przyda się to zwłaszcza paniom. A kiedy podlewamy, przekładamy konewkę z jednej ręki do drugiej. To samo przy grabieniu. Dzięki temu równo pracują obie strony ciała.

Weranda Country nr 4/2013