weranda.pl werandaweekend.pl
reklama

Witaminy z parapetu

Sami hodujmy nowalijki! Są idealnym dodatkiem do każdego posiłku.

Ze sklepowymi różnie bywa. Opryskiwane przeciw grzybom i posypywane sztucznymi nawozami wyglądają apetycznie, ale naładują nas chemią, a nie witaminami. Te na słonecznym parapecie wschodniego lub południowego własnego okna będą prawdziwą bombą witaminową.

W marcu posadźmy cebulę na szczypiorek, pietruszkę na natkę i koperek. Do doniczki lub plastikowej skrzynki z ziemią wkładamy cebule i korzenie pietruszki (czubki zostawiamy nad ziemią). Białe korzonki mało wymagającego koperku możemy wetknąć dosłownie wszędzie, gdzie mamy miejsce. Ta pachnąca roślina jest świetnym towarzyszem dla każdego kwiatka. Podlewamy i czekamy, aż wyrośnie nam domowy ogródek.

reklama

Po dziesięciu dniach możemy poczęstować rodzinę świeżo ściętym szczypiorkiem na kanapce (pełnym magnezu, żelaza, wapnia oraz witamin z grupy B i C) albo talerzem zupy posypanym pachnącą natką (listki uzupełniają braki witamin C i A) czy koperkiem (z solami mineralnymi i witaminą C).

Dla niecierpliwych są kiełki. Już po dwóch dniach gotowe do schrupania. Wystarczy w sklepie ze zdrową żywnością kupić nasiona. Małe (lucerny, rzodkiewki, lnu) rozsypujemy na tacy wyłożonej ligniną i podlewamy, by miały mokro.

Większe – słonecznika, soczewicy, brokułu – rozkładamy na przykład na płaskim sitku nad pojemnikiem, gdzie swobodnie ścieknie woda. Taką w stu procentach ekologiczną hodowlę przepłukujemy dwa-trzy razy dziennie. Kiełki najlepiej zjadać od razu, pozostałe (osuszone!) można przechowywać w lodówce przez tydzień. Smacznego!


Fotografie: Marcin Karetta, Cezary Korkosz, Garden Collection, East News, Naturepl/Be&W, Stockfood/Free, Flora Press, Getty Images/Fpm 

reklama

Zobacz również