reklama

Wiadomo, bez bakalii nie ma świąt. Są symbolem zdrowia, płodności i urodzaju (orzechy obniżają cholesterol, poprawiają humor). Ale nie zawsze. Warunek podstawowy: muszą być świeże. Jakie wybrać – obrane ze skorupek czy takie, które trzeba łupać, na wagę z worka czy w paczkach, słodkie czy solone?

Najlepsze są oczywiście zerwane z własnego drzewa, ale jeśli nie masz przy domu leszczyny albo orzecha włoskiego, skazana jesteś na zakupy. Zawsze sięgaj po takie w skorupach, i to niepopękanych. Wszystkie są tłuste, łupina chroni je więc przed jełczeniem i wysychaniem. Warto poprosić sprzedawcę, żeby rozkruszył jeden czy dwa i po prostu wziąć orzech na ząb. Powinien być lekko wilgotny
i błyszczący. A więc łuskane, mielone czy posiekane na piórka odpadają.

reklama

Skorupki często są czyszczone dwutlenkiem siarki, dlatego najbezpieczniej kupować orzechy z ekologicznych gospodarstw. Zapomnij też o solonych czy oblepionych karmelem – mają bardzo dużo kalorii,
a tych w Wigilię i tak zjesz na pewno za dużo.

Na koniec ciekawostka – lepsze od amerykańskich są migdały z Włoch i Hiszpanii. W obawie przed salmonellą, owoce zza oceanu hodowcy pasteryzują gorącą parą lub chemikaliami, pozbawiając je witamin i zdrowego tłuszczyku.

reklama

Zobacz również