Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kim był dziad proszalny

Kim był dziad proszalny


Kiedyś stanowił, przepraszam za wyrażenie, stały element krajobrazu. Można go było spotkać na gościńcach, przy kościołach, we wsiach i miastach. Coś pomiędzy pielgrzymem a żebrakiem – dziad uzbrojony w obowiązkowy kostur, różaniec, a niekiedy i plik świętych obrazków, tułał się od wioski do wioski, prosząc „o wspomożenie” – miskę zupy albo kawałek chleba. Wszyscy odnosili się do niego z szacunkiem, wierzono bowiem, że dziad ma specjalne „chody” u Najwyższego i należy żyć z nim w zgodzie. Nie bez znaczenia były także „usługi dodatkowe”. Za niewielką opłatą dziad chętnie modlił się we wskazanej przez darczyńcę intencji, snuł gawędy oraz przynosił wieści z dalekiego świata (bardzo pożądane przez niewychylające nosa poza najbliższą okolicę chłopstwo). Ci bardziej muzykalni czynili użytek z szerokiego repertuaru pieśni tzw. dziadowskich: nabożnych, opisujących ważne historyczne wydarzenia albo umoralniających.

reklama

Ulubionymi tematami były przestrogi dla dziewic (kuszonych przez diabła pod postacią pięknego młodzieńca) oraz rozważania na temat nietrwałości dóbr materialnych. W erze pretelewizyjnej obdarzony dobrym głosem, wyobraźnią i talentem oratorskim dziad był na wagę złota! Podróżujący zazwyczaj samopas dziadowie gromadzili się pod kościołami z okazji odpustów i świąt. Najchętniej w sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie obsiadali schody prowadzące do bazyliki, wielki dziedziniec i kapliczki drogi krzyżowej. Była ich taka masa, że co roku dochodziło do przepychanek między zajmującymi najbardziej strategiczne miejsca rodowitymi dziadami kalwaryjskimi i przyjezdnymi kolegami po fachu. Tuż przed drugą wojną światową doszło nawet do solidnej bijatyki między „lokalsami” i pielgrzymami z Podhala broniącymi swojego dziada. Dziś instytucja żebraka-pątnika--gawędziarza odeszła w zapomnienie, a wiadomości przekazują nam media, nudne i wymagające datków o wiele kosztowniejszych niż miska zupy.  


Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografie: Stockfood/ Free, Fotochannels, Gap Photos/ Medium, Be&W, shutterstock.com 

Weranda Country nr 6/2011

Zobacz również: