Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


Zrobiłam sobie raj na wsi

Swój dom na wsi odnalazła przez przypadek. Po prostu zgubiła się podążając za GPSem. Zdjęcia: Aleksander Rutkowski, Stylizacja: Jola Musiałowicz  
 
 


Odpoczynek?
Na to słowo się obrusza. – Tyram tu jak dziki wół. Do Warszawy przyjeżdżam, aby odpocząć. Zimą a to firaneczki uszyję, a to falbaneczki przysposobię, poczytam trochę.
Ale latem nie wiem, w co ręce włożyć. W sezonie grzybowym pędzę do lasu, a nocami pcham to wszystko do słoików – wylicza. Iwona pamięta, jak na pierwszą Gwiazdkę zrobiła prezenty. Kupiła drewniane skrzyneczki, wyłożyła je wiórami i powkładała słoiki jagód i grzybów. – Żebyś zobaczyła minę moich ciotek. To było bezcenne. Pomyślały, że zwariowałam – śmieje się.

Kwiaty wszędzie są piękne
Zdarza jej się iść w pole i nieraz, jak myśli poszybują w swoją stronę, ani się obejrzy i już ma chabrowo-rumiankowy bukiet. Mózg jakoś podświadomie wraca do warszawskiego biznesu. Zresztą z kwiatami Iwona ma do czynienia od dziecka. – Wychowałam się w kwiaciarni babci. Jako mała dziewczynka siedziałam i skubałam listki, układałam bukieciki – wspomina.

reklama


Przyjazna wieś
Fajnie trafiła. Do wioski, w której stoi kilkanaście wiekowych domów i mieszkają starsi ludzie. Nieraz tylko jakiś wnuczek babcię odwiedzi. Wszyscy są tacy życzliwi. – Podobno mówią na mnie Lucy – śmieje się Iwona. – To bohaterka serialu „Rancho”, która do filmowej wioski przyjechała z Ameryki. Z tym że ona ma lepiej, bo nie musi jeździć do miasta tak jak ja.


Tekst: Beata Woźniak
Stylizacja: Jola Musiałowicz
Zdjęcia: Aleksander Rutkowski
Kontakt do Iwony Eluszkiewicz Bukieciarnia, ul. Mokotowska 41, Warszawa

Weranda Country nr 4/2013

Zobacz również: