Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Sama uprawiam dynie

Różne odmiany dyni
 
 


Na myśl o zbiorach dyń uśmiecham się. Wraz z patisonami i tykwami są w moim ogrodzie traktowane z ogromnym szacunkiem. Wiosną troszczę się o ich ciepłolubne siewki, latem obficie podlewam, dokarmiam i zapewniam wygodne siankowe posłanko, jesienią zaś z ogromną przyjemnością zbieram, a potem moja rodzina przechodzi na dyniową dietę.

Warzywo czy owoc?
Nie jestem do końca przekonana, czym są rośliny dyniowate. Pod względem botanicznym dynie i ich krewniacy to owoce, dla mnie jednak, tak jak dla wielu ogrodników, są warzywami. Wszystkie mają podobne wymagania, lecz tylko dynie i patisony (niezwykle ciekawy gatunek dyni) nadają się do jedzenia. Tykwy są roślinami ozdobnymi. Ich podstawy są tak mocne, że bez problemu utrzymują dyndające jesienią owoce. Po zbiorze suszę je w taki sam sposób jak dynie na zupę i robię z nich jesienno-zimowe dekoracje. Kładę w misie na stole w kuchni albo układam na parapecie. Moja przyjaciółka potrafi z nich wyczarować lampiony, zabawki, a nawet instrumenty muzyczne – shekere czy marakasy.

reklama

Baw się odmianami
Możemy je oczywiście kupić, ale wybór w sklepach czy na bazarkach jest skromny. Namawiam do uprawy własnych dyniowatych. Nie trzeba się obawiać wielkości roślin. Można przecież wybrać nasiona odmian mniejszych, które z powodzeniem puścimy po siatce ogrodowej, leszczynowym płocie, pergoli czy kratce zamontowanej na ścianie tarasu. Polecam pnącze ‘Sweet Dumpling’ i maleńką ‘Munchkin’.

Jesień to najlepszy czas na planowanie przyszłego sezonu w warzywniku. Rozglądam się po ogrodzie i szukam, co piszą na temat przeróżnych odmian roślin inne blogowiczki. Zastanawiam się, które dynie najlepiej sprawdzają się w kuchni, a które najpiękniej i najdłużej dekorują dom. Godzinami zaczytuję się w katalogach nasiennych i czasopismach z Anglii i Niemiec. Dopiero wtedy podejmuję decyzję co do gatunku oraz odmiany przyszłorocznych dyń, tykw czy patisonów. Do zapiekania najlepsze są dynie piżmowe lub w niebiesko-szarej skórce – odmiana ‘Crown Prince’.

Jeżeli robię jesienne zupy kremy, sięgam po ogniście pomarańczowe ‘Jack of All Trades’. Do dekoracji domu wybieram mniejsze owoce, na przykład odmiany ‘Baby Boo’ oraz ‘Autumn Wings’, chociaż garnek i werandę najchętniej zdobię ‘Yellow Crookneck’ i ‘Sułtańskim Turbanem’ oraz zielonymi tykwami ‘Birdhouse’. 

Jeśli nie mogę czegoś kupić w Polsce, zaglądam do zagranicznych sklepów internetowych, np.www.sarahraven.com, www.thompson-morgan.com. Ciekawe odmiany można dostać za darmo od innych miłośników tych warzyw podczas corocznej wymiany nasion. Organizuję ją na moim blogu w ramach „Klubu Pożądanego Nasionka”.

Tajemnice uprawy dyniowatych...
Marząc o kolorowym zagonie z dyniami, warto pamiętać o płodozmianie. Rośliny mogą rosnąć z każdymi innymi warzywami, ale potrzebują szczególnie zasobnej gleby – jeśli posadzimy je w miejscu, gdzie podczas zeszłego sezonu rosły głodne kapusty lub późne pasternaki, to dodajmy do podłoża trochę przekompostowanego obornika czy kompostu ogrodowego. Nie będą wtedy gniły. 

Mając już upragnione nasiona, możemy śmiało zacząć nowy sezon. Pamiętajmy tylko, że wszystkie rośliny dyniowate pochodzą z ciepłych stref klimatycznych Ameryki. Meksykanie i Haitańczycy zajadali się nimi już 10 tys. lat temu! W przeciwieństwie do wielu innych mieszkańców naszych warzywników nie lubią więc chłodu.

Weranda Country nr 6/2013

Zobacz również: