Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Wierzba – dlaczego warto ją mieć w ogrodzie?

Żywa pergola z wierzby wiciowej (SALIX VIMINALIS) Zdjęcie 7/9
 
 
Wierzby są i piękne, i pożyteczne. Oczyszczą ziemię, wodę, powietrze. Razem z nimi do ogrodu wprowadzą się rzadkie gatunki ptaków. Pszczoły też będą zadowolone.
 

Wierzba – dlaczego warto ją mieć w ogrodzie?

 
Moją starą wierzbę toczą robaki, sypie się z niej próchno, tu się łamie, tam kruszy, ale i tak każdej wiosny, jak gdyby nigdy nic, wypuszcza nowe pędy. Mimo że co roku je ścinam. Zrobiłem z nich już długi żywopłot, teraz drobnicą palę w kominku, a z kijów mam paliki do pomidorów.

Wierzba to jedyne drzewo, które można bezkarnie ogławiać, czyli przycinać mu koronę. Ba, nawet trzeba, bo kiedy za bardzo wyrasta, słabnie. Polscy chłopi robili to od wieków – na opał i wiklinę. Rzędy przystrzyżonych przysadzistych wierzb to przecież nasze dobro kulturowe, eksportowy krajobraz – są tak polskie jak bocian czy żubr. Ale wierzba to nie tylko drzewo.

Mamy również krzewy – wierzby krzaczaste. Nie są tak romantyczne, a ile potrafią. Doskonale oczyszczają wodę, z ziemi wyciągają zanieczyszczenia, toksyny i metale ciężkie. Błyskawicznie odrastają i palą się tak dobrze, że elektrownie zakładają całe plantacje. I dają najlepszą wiklinę.  
 

Gdzie wyrośnie wierzba?

 
Wierzbie najlepiej w słonecznych, ale przede wszystkim wilgotnych miejscach. To skarb na nieco podmokłej działce, bo wciąga wodę jak gąbka, kiedy jest jej zbyt dużo, a kiedy przychodzi susza – oddaje. To dlatego zawsze rosły na terenach zalewowych, krzewiaste tuż nad brzegami rzek, a trochę dalej drzewa. Wzmacniają linię brzegową i naturalnie oczyszczają ścieki. Strumyk, który płynie wśród wierzb, jest dużo czystszy. Dlatego warto o nie dbać nie tylko na własnym podwórku, zwłaszcza że nie każdy ma na nie miejsce. Rozejrzyjcie się, gminy i ekolodzy w lutym i marcu organizują akcje przycinania i sadzenia wierzb. W waszej okolicy pewnie też.
 
reklama

 

Ogławianie i ukorzenianie

 
Drzewa przycinamy krótko z końcem zimy, przynajmniej co 2-4 lata – odmiany o ozdobnych liściach i pędach tuż przed rozpoczęciem wegetacji, a kwitnące po opadnięciu kotków. Miejsca po cięciach zabezpieczamy maścią. A obcięte badyle można łatwo ukorzenić. Gdy tylko ziemia rozmarznie, spulchniamy ją i wbijamy jednoroczne pędy na głębokość 20-25 cm. Ziemię wokół uklepujemy. Jeśli jeden z pędów posadzonych w parze przysycha, między kolejnymi sztobrami (czyli świeżymi sadzonkami) trzeba zachować odległość jednej stopy. Własnej, w bucie. Ale niektóre wierzby można rozmnożyć tylko metodą szczepienia, zwykle robią to specjaliści. Taka roślina składa się ze szlachetnej korony i ukorzenionego pnia.
 

Jakie gatunKI wierzb wybrać? 

 
WIERZBY DRZEWIASTE

Te najpopularniejsze, ogławiane, to wierzba biała (Salix alba) i krucha (Salix fragilis).  Płacząca (Salix x sepulcralis) jest malownicza, choć potrzebuje dużo miejsca, a gałązki wierzby ‘Erythroflexuosa’ tworzą naturalne esy-floresy.

WIERZBY KRZEWIASTE

Nawet w małym ogrodzie zmieści się wierzba całolistna (Salix integra) ‘Pendula’ lub Salix gracilistyla ‘Melanostachys’ o czarnych baziach. Dla pięknych kotków sadzimy też różne odmiany wierzby iwy albo Salix hastata ‘Wehrhahnii’, czyli wierzbę oszczepowatą. Sachalińska ‘Sekka’ ma grube, ale płaskie pędy, a złotolistna ‘Golden Sunshine’ oraz ‘Hakuro-nishiki’ o liściach biało-zielono-różowych ocieplą ogród.
 

Wiklina i żywe altany

 
Ekologiczne budowle to najnowszy pomysł na wykorzystanie wierzbowych witek. Z ukorzenionych pędów buduje się kwitnące altany, pergole, plecione płoty czy tunele. Są żywe, piękne i łatwo je pielęgnować – jedyne, czego potrzebują, to woda. Można je sobie zrobić samemu. Pędy wbija się w ziemię i plecie z nich różne kształty, po paru tygodniach gałązki się zazielenią. Wierzbowe budowle wznosili już Słowianie. Robili ze zdrewniałych pędów faszynę, czyli wiązali je w płotki, a z nich budowali na przykład obronne fortyfikacje. Do dziś umacnia się nimi brzegi stawów i rzek.

Jakie gatunki są najlepsze do wyplatania?

Wierzba wiciowa (Salix viminalis), purpurowa (Salix purpurea), migdałowa (Salix triandra). No i oczywiście popularna amerykanka (Salix americana). Przyjechała do nas z Ameryki pod koniec XIX w. nielegalnie, w postaci zaplecionych koszy, które natychmiast po przekroczeniu granicy rozpleciono, żeby ukorzenić świeże pędy.
 
Kursy wikliniarstwa znajdziesz na przykład na polskieplecionkarstwo.pl, a warsztaty tworzenia żywych budowli na zywaarchitektura.pl.
 

Kto się wprowadzi do ogrodu z wierzbą?

 
W samotnym drzewie na rozstaju dróg podobno czai się Rokita. Czeka na zagubionych podróżnych i wyprowadza ich w pole. A kto jeszcze? Nocą przy dziuplastym pniu można usłyszeć sowę pójdźkę albo puszczyka. Za dnia zaglądają dzięcioły, dudki, kraski, sikory, mazurki, drozdy i szpaki. Kaczki krzyżówki często zakładają w niej gniazda. Na wiosnę wypatrzymy pisklaki sokoła, pustułki, dzięcioła zielonosiwego, a nawet całą kolonię polnych wróbli.

Trochę niżej, w pniu, kryją się zające, jeże, ropuchy, żołędnice. W próchnicy zimą podsypia padalec, a wiewiórka składuje orzechy. Na drewnie pożywi się rzadki żuk pachnica dębowa czy wonnica piżmówka. A nektar i pyłek – ale tylko męski – przyda się pszczołom. Dla takiego zwierzyńca warto mieć wierzby!

A najlepiej dać im jeszcze za sąsiadki topole. Łęgi wierzbowo-topolowe są najbogatszym w ptaki i ssaki środowiskiem w naszej części Europy. Można w nich spotkać blisko połowę ptaków gniazdujących w Polsce.
 
 
Tekst: Witold Czuksanow
Dziennikarz, ogrodnik, współtwórca programu telewizyjnego „Rok w ogrodzie”
Zdjęcia: Gap Photos, FLORA PRESS, Żywa architektura, Shutterstock, Wikimedia
Weranda Country 3/2017