Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Aksamitka: kwiat dziewięciu imion

Aksamitka: kwiat dziewięciu imion
 
 

Turki, żaczki, bździuszki i śmierdziuszki – aksamitki tak pilnie obsiadły nasze rabatki, że zasłużyły na regionalne imiona. Każde z nich opisuje jakąś ich wyjątkową cechę. 

Najbardziej uniwersalne jest łacińskie określenie Tagetes – zrozumieją je na całym świecie. Na wschodzie Polski mówią na nie „byczki”, ale słyszałem też nazwy „studentki” oraz „kopciuszki”. Przyznać trzeba, że wszystkie te imiona nieźle pasują. To ostatnie jest jednak szczególne. Nasz kwiatek to przecież wypisz wymaluj bohaterka znanej bajki. Jest pracowity, skromny, a jego piękno i zalety dostrzeże tylko ten, kogo nie zrazi pierwszy kontakt i charakterystyczny, trochę drażniący zapaszek. Kto się go wystraszy, nigdy nie dotrze do sedna duszy aksamitki. 

A to kwiatek magiczny i nie ma w tym stwierdzeniu krztyny przesady. W Meksyku i w całej Ameryce Łacińskiej – stamtąd pochodzi najwięcej dzikich gatunków – aksamitki mają znaczenie mniej więcej takie jak u nas chryzantemy. Są poświęcone tym, którzy odeszli. Ale nie sądzę, żeby Meksykanom chodziło o charakterystyczną woń, powiedziałbym raczej, że widzą w naszym kopciuszku symbol wieczności.

W ich klimacie kwitnienie aksamitek właściwie się nie kończy. Przez cały rok jest bardzo ciepło, czasem trochę popada, czasem przyjdzie ulewa, a później przypiecze słońce. To wystarczy, by kolejne kwiaty kwitły, a rośliny się rozwijały. Są naprawdę zaradne i niewymagające, czyli to takie okazy pod wiejski płot i na każdą rabatę. Trzeba jednak w tym miejscu przypomnieć, że co kraj, to obyczaj i w Meksyku dni poświęcone zmarłym obchodzi się wesoło.  


W Polsce, tej, którą często i chętnie podziwiam, podróżując bocznymi trasami, aksamitki są wizytówką wiejskich ogrodów. Często zajmują rabaty położone już poza płotem, od strony drogi. Chociaż ziemia tam zwykle niespecjalnie dobra, a i kurz doskwiera. Do tego zanieczyszczenia i sól, którą zimą sypie się drogi. Wiele kwiatów by się zbuntowało, ale aksamitkom spartańskie warunki wcale nie przeszkadzają. Kwitną zaskakująco długo i pięknie, trzeba je tylko wysiewać każdej wiosny.

Większość gospodyń wykorzystuje nasiona z poprzednich lat, bo aksamitki to kwiaty z rodziny astrowatych, znane z tego, że długo i obficie kwitną, a poza tym zawiązują mnóstwo nasion. Trzeba je zebrać, przechować do następnej wiosny, wysiać, przerwać, gdy za gęsto skiełkują. Tylko tyle. No, może warto jeszcze podsypać trochę dobrego kompostu albo innego nawozu. 


reklama


Przysiągłbym również, że widuję wiele ogrodów, w których rok po roku uprawia się je w tym samym miejscu – wygląda na to, że wcale im to nie przeszkadza. Przeciwnie, może nawet pomagać. To dlatego że w wiejskich ogródkach najczęściej spotyka się różne odmiany aksamitki rozpierzchłej. Kwiaty tego gatunku są też bardzo skutecznym pomocnikiem w walce z glebowymi nicieniami, z którymi mają jakieś skomplikowane, trudne relacje. Jedni twierdzą, że szkodniki zwyczajnie aksamitek nie lubią, inni – że wydzieliny korzeni są dla nich trujące, a jeszcze inni traktują aksamitki jako pułapki na nicienie. Rację mają chyba wszyscy. Nicienie są różne i jednym kwiaty śmierdzą, a inne nęcą. 

Trzeba również wspomnieć, że w wiejskich ogrodach uprawia się czasem inne odmiany, w mojej opinii bardziej wymagające – aksamitkę wyniosłą oraz aksamitkę wąskolistną. Pierwsza ma kwiaty wysokie, imponujących rozmiarów. Druga tworzy kolorowe chmury z tysięcy drobnych płatków, a przy obfitym nawożeniu w słonecznym miejscu rabaty wyglądają, jakby na nich rozłożono kolorowe poduchy.

Mając do wyboru taką gamę różnych kształtów i kolorów, trudno się zdecydować, a tym bardziej wyróżnić jakieś odmiany. Każdy ma przecież inne upodobania. Mnie na przykład bardzo podobają się różnobarwne aksamitki odmiany ‘Talizman’. To prawdziwie wiejskie kwiatki o charakterystycznym zapaszku w kolorach od żółtego do charakterystycznego dla śmierdziuszek bordowo-pomarańczowego. W moich rodzinnych stronach na takie właśnie mówili „byczki”. 


Nasiona (niezależnie od koloru kwiatów) trzeba wysiać w marcu lub – najpóźniej – na początku kwietnia do doniczek i aż do zimnych ogrodników trzymać w szklarni lub namiocie. Można też zwyczajnie – na początku maja – wysiać je do ziemi, a później pilnować, by siewek nie zarosły chwasty. W tym przypadku na kwiaty poczekamy, ale z drugiej strony to wyjątkowo tani sposób stworzenia wiejskiej rabaty.

Na zakończenie trzeba też wspomnieć, że aksamitki coraz śmielej zaglądają do wytwornych ogrodów i ekskluzywnych pojemników. Odmiany wysokie z grupy ‘Fantastic’ (ich kwiaty przypominają pełne chryzantemy) prezentują się wręcz wytwornie. Jedynie kolor płatków pozostał tradycyjny: żółty lub pomarańczowy. 

Warto wiedzieć...

* Kwiaty i liście aksamitek są jadalne, choć może nie każdemu przypadną do gustu. Warto jednak spróbować – wrzucić kilka niewielkich liści czy kwiatów aksamitek rozpierzchłych do gulaszu. To może być naprawdę ciekawe doświadczenie.  
* Tagetes minuta jest dziką aksamitką, która przypomina polne chwasty. Nie zrobiła kariery w ogrodzie, ale za to jest rośliną leczniczą i przyprawową. W wielu krajach parzy się z niej herbaty na przeziębienie, gorączkę i problemy z żołądkiem. Pasta z tej aksamitki jest składnikiem tradycyjnej peruwiańskiej potrawy ocopa.  
* Wyciąg z aksamitek rozpierzchłych jest wykorzystywany przeciwko mszycom, a w wywarze z nich moczy się cebule i bulwy kwiatowe. Dzięki temu są bardziej odporne na choroby grzybowe. 
* Aksamitki są przysmakiem ślimaków, więc trzeba bardzo pilnować rabatek. Ale można również tę słabość mięczaków wykorzystać i zrobić z nich wabik. Zetnij kwiaty i ułóż na stercie wilgotnych liści w zacienionych miejscach. Z takich pułapek trzeba ślimaki regularnie wybierać. 

Witold Czuksanow, dziennikarz, ogrodnik, 
współtwórca 
programu telewizyjnego „Rok w Ogrodzie”
zdjęcia be&w, gap photos, flora press, shutterstock

Weranda Country nr 7/2016