Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Pigwa dla zdrowia i smaku

Pigwa dla zdrowia i smaku
 
 


Ni to jabłko, ni to gruszka. A potrafi ważyć nawet kilogram. Nic dziwnego, że drzewo, które rodzi takie owoce, jest symbolem płodności.

Wygląda smakowicie – duży soczysty owoc aż się prosi, żeby go zerwać i zjeść. I tu niemiła niespodzianka. Ta gruszka jest tak twarda, że trudno w nią wbić zęby. Ale na tym kłopoty z pigwą się nie kończą. Jest mylona z pigwowcem, i to nie tylko przez ogrodników amatorów. Jak się nie nabrać?

Pigwa to niewielkie drzewo. Pigwowiec japoński z kolei jest krzewem dekoracyjnym: jego kwiaty mają piękny koralowy kolor, a gałęzie tak ostre kolce, że krzaczki można sadzić na obronne żywopłoty. Owoce pigwy są duże, gruszkowate (niektóre odmiany przypominają jabłka), woskowane, pokryte szarawym meszkiem. Pigwowiec rodzi okrągłe, gładkie i twarde „kamyki”. Pigwy są słodkawe, aromatyczne, pigwowiec kwaśny. Te pierwsze w czasie gotowania z cukrem robią się czerwone, dlatego marynowane w nich mięsa mają nietypowy dla pieczeni kolor.

Wymagające drzewo

Najważniejsze jest słońce. Dlatego w Polsce pigwy mają się najlepiej na południu i zachodzie, gdzie zimy bywają łagodne.

Na tym nie koniec wymagań: drzewo nie znosi wiatru, cienia, towarzystwa zachłannych na wodę iglaków i generalnie sąsiadów, którzy rosną za blisko (zyskuje tylko, gdy posadzimy wokół niego szczypiorek, czosnek i pachnące zioła). Jeśli marzy nam się pigwowy sad,  powinniśmy sadzić drzewka przynajmniej pięć metrów od siebie; będzie cieszył oko prawie przez cały rok. Wiosną dużymi białymi albo różowymi kwiatami. Latem dorodnymi owocami. Jesienią żółtymi i pomarańczowymi liśćmi – im więcej słońca, tym mocniejszy kolor. Najtrudniejszy czas dla pigwy to zima. By ją przeżyła, trzeba opatulić i pień, i położone płytko pod ziemią korzenie.

reklama

Płodna piękność

Zanim wkopiemy sadzonkę do ziemi, warto podsypać dołki starym obornikiem i roślinę podkarmić. Pigwa dorasta do pięciu metrów, rekordzistki, na przykład w Iranie, aż do ośmiu. W Polsce możemy liczyć najwyżej na drzewa trzymetrowe. Ale wystarczy nawet jedno, żeby zebrać spory zapas owoców (około 10 kilogramów). Nie bez powodu więc w Grecji było ono symbolem płodności.

Na pierwszy plon musimy poczekać średnio cztery lata. Największe jabłko może ważyć nawet kilogram. To wystarczy na butelkę złocistej nalewki. Najdorodniejsze owoce rodzą odmiany szlachetne – Bereczki i Portugalska, które bardziej przypominają gruszkę. Maliformis i Orange z kolei są jak jabłka. Zebrane we wrześniu i październiku owoce zimę znoszą znakomicie. Trzeba tylko wybrać takie z nieuszkodzoną skórką i przypilnować, żeby nie leżały stłoczone w skrzynce, zwłaszcza obok jabłek, gruszek i warzyw. Inaczej będziemy mieć marchewkę o pigwowym zapachu.

Co dobrego daje pigwa?

Namawiamy na te urocze, choć delikatne drzewka. Pigwa jest naturalnym lekiem, jej owoce mają dużo witaminy C (siedem razy więcej niż cytryna), B, prowitaminy A, garbników, pektyn. Słyną z minerałów: magnezu, fosforu, potasu, żelaza, miedzi i jodu.

Sama wrażliwa na przeziębienie, pigwa leczy z przeziębień innych. Działa przeciwzapalnie, jej sokiem można przemywać dziąsła, płukać gardło, przetłuszczające się włosy (kilka łyżek na szklankę wody). A kiedy chcemy mieć świeży oddech, wystarczy żuć plasterek pigwy. Naturalnym odświeżaczem powietrza może być również w domu – owoce nabite goździkami poleżą na parapecie nawet cztery miesiące. Południowcy wkładają je też do bieliźniarek.

W Polsce pigwa kojarzy się głównie z nalewkami i galaretkami. Tymczasem na świecie kucharze są bardziej pomysłowi. Uzbekowie robią z niej pikle i podają jako przekąskę. Macedończycy suszą ją i parzą z niej herbatę, a w Mołdawii faszerują pigwy orzechami. Może warto poeksperymentować.
 

Weranda Country nr 5/2012