Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Pyszne róże

Kozie serki Okrągłe kozie serki z płatkami róży.
 
 


Płatki różane są lekkie i delikatne. Pięknie pachną, bo w nich właśnie znajduje się wonny olejek. Cały koszyk waży zaledwie pół kilograma. Można je ucierać z cukrem, smażyć, świeże dodawać do serów, mięsa, słodkich przekąsek.

Ryszard był chłopcem, gdy babcia zabierała go na różane zbiory. Chodzili od krzaczka do krzaczka i skubali delikatne płatki. Babcia ucierała je z cukrem i zamykała w słoiczkach. Rarytasem były jej pączki z pięknie pachnącą konfiturą. Gdy już po studiach rolniczych z żoną Bożeną zastanawiali się, co uprawiać, przypomnieli sobie o babcinych pysznościach i decyzja zapadła. Dzika róża powinna dobrze sobie tu radzić, bo lubi bliskość morza. Kwitnie nawet na wydmach. Okolice Stargardu Szczecińskiego będą w sam raz.

Różane rzędy na polu otaczają drzewa, które chronią je od wiatru. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca nam się w oczy, są dziwne drągi na polu. To „przystanki” dla myszołowów, które odstraszają myszy i szczury. Płatki zbiera cała rodzina, codziennie od maja do sierpnia, a w ciepłe lata nawet do października. Każdego ranka, gdy opadnie rosa, Bożena, Ryszard i ich córki – Justyna, Paulina i Małgosia – idą w pole z płóciennymi workami i nożyczkami.

reklama

Towarzyszymy im, by się przekonać, jak żmudne jest zbieranie płatków. Obrywamy je delikatnie, potem nożyczkami obcinamy białe końcówki z odrobiną goryczy, która psuje smak konfitury. Torbę zapełniamy przez mniej więcej godzinę. Dziennie z plantacji zbiera się 6–7 kilogramów płatków, to już ilość, którą trudno przeliczyć na płócienne worki. Płatki są bardzo lekkie – żeby uzbierać wystarczająco dużo na jeden słoiczek, trzeba ich około pół kilograma. Po pracy jemy pajdy świeżego chleba w cieniu drzew. Popijamy schłodzony sok różany. Skowronki drą się wniebogłosy, świerszcze grają melodię wczesnego lata, wszystko pachnie – trawa, zboże, różane krzewy.

W domu płatki zamieniają się w konfitury, nalewki, część jest suszona. Wyszperane ze starych książek przepisy pani Bożena udoskonala, bo, jak mówi, róża jest kapryśna i wymaga uwagi. Rogalikom nadziewanym konfiturą z płatków staropolska kuchnia przypisywała magiczną moc. Lubczyk biły na głowę, co zostało sprawdzone. – Przodkowie wiedzieli, jak robić smakołyki bez chemii – dodaje Bożena – i ja też nie używam konserwantów. Różane przysmaki zamówicie w internecie: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. . Paczka przychodzi pocztą.