Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Rozebrać się do rosołu

Niektórym robiło się tak ciepło, że musieli się trochę rozebrać.
Rosół zawsze doceniano ze względu na jego rozgrzewające właściwości. Niektórym robiło się tak ciepło, że musieli się trochę rozebrać. Zdjęcie: Shutterstock

Skąd pochodzi zwrot "rozebrać się do rosołu"?

Rosół, wiadomo, rozgrzewa. Niektórych tak bardzo, że w trakcie posiłku muszą się rozebrać. Ale tylko trochę, nie to co kura, która jest rozbierana do rosołu, czyli skubana z piór do gołej skóry. Jednak powód roznegliżowania bohatera poniższej anegdoty (od której podobno wzięło się powiedzenie) był o wiele bardziej skomplikowany.

Otóż dawno, dawno temu, żył sobie w Rzeczypospolitej szlachcic, któremu dramatycznie brakowało gotówki. Stawił się więc u jednego ze swoich dłużników, by domagać się spłaty. Ale dłużnik, choć bogaty, zaczął się wić jak piskorz. Szlachcic zagroził, że nie odjedzie, póki nie odzyska pieniędzy. Na to gospodarz postanowił wziąć go głodem. I zamiast należytej zupy zaczął serwować mu czysty rosół – wówczas uważany bardziej za lekarstwo niż pełnoprawne danie. Na ten jawny despekt szlachcic zareagował dowcipnie, a mianowicie zaczął się rozbierać, żeby „zanurkować w zupie, bo może wtedy znajdzie w niej jakąś krupę (ziarnko kaszy)”.

Podobną legendę opowiadano już w XV wieku w Toskanii. Tyle że w tamtej wersji do rosołu rozbierał się proboszcz, by szukać w nim ziaren grochu.

Teksty: Weronika Kowalkowska  
Zdjęcie: Shutterstock

reklama
Weranda Country nr 7/2015

Zobacz również: