Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kwiecień, plecień...

Zdjęcie: Shutterstock
 
 

Łżykwiat – tak kiedyś nazywano kwiecień, miesiąc, który trochę nas oszukuje. Skusi słonkiem, zachęci łagodnym powietrzem. Kwitną fiołki i narcyzy, tulipany, drzewa owocowe. Aż nagle przychodzi przymrozek i wtedy ratuj się, kto może. Nic dziwnego, że kwiecień zaczyna się od psikusów...

Czas, w którym chrześcijanie czczą Zmartwychwstanie, czyli wiosnę, świętowali też poganie. W ich kalendarzach świat nie posuwał się naprzód, tylko zataczał koła i każdej wiosny powstawał na nowo.

W starożytnym Babilonie co roku odtwarzano w tym czasie wielką bitwę początku świata, w której bóg Marduk pokonuje potwora morskiego Tiamat i z chaosu wyłania się kosmos. Każdej wiosny człowiek rodził się na nowo, zaczynał z „czystym kontem” i boską mocą. Pod tym względem niewiele się zmieniło od niepamiętnych czasów.

Sprawdzi się, czy się nie sprawdzi...

• Deszcze częste w kwietniu wróżą, że owoców będzie dużo.

• Jeśli w kwietniu pszczoły latają, to długie chłody się zapowiadają.

• Jeżeli w kwietniu posuszy, nic się w polu nie ruszy.

• Grzmot w kwietniu dobra nowina, już szron roślin nie pościna.

• Dzień na święty Makary (10.04) pewnie przepowiada, czy we wrześniu pogoda, czy też ciągle pada.

• Gdy na św. Wojciecha (23.04) rano deszcz pada, do połowy lata suszę zapowiada.

• Chodzisz na Marka (25.04) bez koszuli, w maju kożuchem się otulisz.

• Jeśli w św. Paweł (28.04) śnieg albo deszcz pada, dobrych się urodzajów spodziewać wypada.

• Na św. Piotr (29.04) suchy dzień, suche lato, sucha jesień.

Zdjęcia: East News, Shutterstock

reklama
Weranda Country nr 4/2015