Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Izydor od udanych zbiorów

Izydor od udanych zbiorów


Nie był męczennikiem ani uczonym piszącym księgi ku boskiej chwale.

Nie fundował klasztorów, nie nawracał niewiernych i nawet nie marzył o posadzie biskupa czy opata. Izydor Oracz (około 1080-1130) był zwykłym dobrym człowiekiem, który wierzył goręcej od innych i dzięki temu zaprzyjaźnił się z aniołami. Spędził prawie całe życie, pracując jako parobek na podmadryckiej wsi. Klepał biedę, ale nie miał o to do nikogo pretensji. Nawet do gospodarza, który bezlitośnie go wykorzystywał. Izydor bowiem znajdował absolutne szczęście w rozmowach z Bogiem. Podczas pracy w polu modlił się tak żarliwie, że wkrótce zaczął miewać wizje, a wokół zaroiło się od cudów.

reklama

Raz gospodarz zażądał od Izydora prawie wszystkich zbiorów jako opłaty za użytkowanie ziemi – Izydor bez szemrania oddał,  a Bóg cudownie pomnożył te kilka snopów, które mu zostały. Kiedy indziej ktoś widział, jak Izydor modli się na skraju pola, a orze za niego anioł w pięknej szacie i ze skrzydłami białymi jak śnieg. To znów święty, który mimo solidnej dziury w budżecie lubił obdarowywać bliźnich, chciał napoić wędrownego biedaka. Nie miał wody na podorędziu, zatem uderzył laską w skałę, z której natychmiast wytrysnął strumień. Gdy Izydor zmarł, pochowano go z wszelkimi honorami, a jego słynący z cudów grób szybko stał się popularnym celem pielgrzymek. Na wstawiennictwo świętego oracza mogą liczyć rolnicy (jest patronem udanych żniw), sumienni, uczciwi pracownicy i ubodzy.


Tekst: Weronika Kowalkowska
Zdjęcia: Naturepl/Be&W, Stockfood/Free, East News, shutterstock.com

Weranda Country nr 5/2012