Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Lubczyk na miłość – polski afrodyzjak

Właściwości lubczyku znane są już od XVII wieku.
 
 

Od stuleci spędza sen z powiek stróżom moralności i sprowadza młodzież na złą drogę.

Lubczyk na miłość – polski afrodyzjak
 

Niepozorne to, selerowate, a potrafi w człowieku obudzić żądze, które zawiodą go prosto do piekła. To ziółko magii miłosnej: lubczyk.

Pół biedy, jeśli jego liści użyje panna młoda – prosić o szczęście w małżeństwie nie grzech, a jeśli jeden listek przyczepiony do sukni ślubnej ma je zapewnić, warto spróbować. Gorzej, gdy lubczyku doda się do pierwszej kąpieli nowo narodzonej dziewczynki. Zagwarantuje jej to wprawdzie powodzenie u chłopców, ale jego konsekwencje mogą być ponure. Bo co, zakocha się w jakimś gołodupcu? Albo się o pannę pozabijają?

reklama


W Polsce lubczyk zaczął solidnie rozrabiać w XVII w.
 

Wtedy to zakochane i niebojące się wiecznego potępienia panny dorzucały go cichaczem kawalerom do jedzenia i napitków, aby spowodować zakochanie albo co gorsza „skłonić do lubieżności”. O zgrozo, często dodawały do pokrojonej rośliny krwi miesięcznej albo żabich truchełek, a całość mieszały drzazgą z trumny (cel: miłość dozgonna). Jednak trzeba lubczykowi przyznać, że w przeciwieństwie do wielu miłosnych specyfików był bezpieczny. Nie to, co szalej albo „hiszpańska mucha”.  


_________________________
Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografie: www.galeriafolk.pl, www.folkstar.pl, Krystyna Bartosik/East News, Fotochannels, Forum, shutterstock.com

Weranda Country nr 4/2012

Zobacz również: