Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Morze szampana i co potem

Morze szampana i co potem


„Fto ni mioł kaca, nie wie, co to smutek, kie kufa drewniano, łocka ropom skute, kie koty łupiom raciami o blachy, a wróbele w bębny bijom i dziorawiom dachy. Suchość w clowieku od krztonia do dusy, a bolom ciy pazdory i kudły i usy” – tyle Sebastian Karpiel-Bułecka z zespołu Zakopower o kacu.

Ten pierwszy w roku już wkrótce może nadejść, jeśli wypijemy na sylwestra o jedną lampkę szampana za dużo. No, ale nie ma to jak wiejskie sposoby na przepój. Trzykrotne żegnanie się nad kieliszkiem pomaga nielicznym, ale co szkodzi spróbować. Bardziej niezawodne jest – na cygańską modłę – zjedzenie przed imprezą pajdy ze smalcem, ogórkiem i cebulką. Można też, wzorem małopolskich kmieciów, żuć przed i w trakcie liście kapusty. Potem najlepiej działa woda z miodem i jak najpóźniejsze śniadanie, żeby nie obciążać żołądka. Do jedzenia bezkonkurencyjna jest solidna jajecznica (kiedyś preferowano sowie jaja, dziś niech będą wiejskie) lub jajka w szklance (wbite do naczynia i gotowane na parze z masłem, solą i pieprzem). A na obiad staropolski żur, ogórkowa lub kwaśnica na żeberku. Każda zupa jest znanym ludowym lekiem noworocznym.

reklama
Weranda Country nr 1/2010