Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Święto dusz

Dziś ze starych zwyczajów zostało niewiele, ale i tak większość z nas pójdzie 1 lub 2 listopada na cmentarz zapalić światło na grobach krewnych.
Wszystkich Świętych Dziś ze starych zwyczajów zostało niewiele, ale i tak większość z nas pójdzie 1 lub 2 listopada na cmentarz zapalić światło na grobach krewnych.


Oficjalnie uroczystość Wszystkich Świętych (ku pamięci zmarłych, którzy dostąpili już zbawienia) ustanowiono w 835 roku, a Dzień Zaduszny (modlitw za całą resztę, a szczególnie za dusze czyśćcowe) w 998.

Była to jednak czysta formalność, bo święta zmarłych są o wiele, wiele starsze od Kościoła. Dlatego nawet podłączenie do chrześcijaństwa nie wypleniło z nich pogańskich obrzędów. Na przykład zwyczaju składania zmarłym ofiar z jedzenia i napojów. Jeszcze sto lat temu większość Polaków była przekonana, że w noc z 1 na 2 listopada dusze zmarłych mogą za bożym przyzwoleniem opuścić czyściec. Najpierw pobożne duszyczki idą w niewidzialnej procesji do kościoła na mszę odprawianą przez zmarłego księdza. Biada śmiałkowi, który zajrzy wówczas do świątyni! Jeszcze w 1939 roku znajdowali się naoczni świadkowie rozszarpywania ciekawskich przez zdenerwowanych zmarłych.

reklama

Po mszy dusze rozchodziły się każda w swoją stronę, do rodzinnych domów. Dlatego zawczasu należało chałupę elegancko wysprzątać, zostawić na noc uchylone drzwi lub furtkę, rozniecić ogień w piecu (żeby się biedactwa mogły ogrzać), a na stole czy parapecie ustawić odpowiedni poczęstunek – kisiel owsiany, chleb, trochę wódki… Na wschodzie Polski popularne były tzw. Dziady. Na ten prastary obrzęd, tępiony przez Kościół jako pogański, składały się przywoływanie dusz przodków, rytualne śpiewy i uczta na cmentarzu. Dziś ze starych zwyczajów zostało niewiele, ale i tak większość z nas pójdzie 1 lub 2 listopada na cmentarz zapalić światło na grobach krewnych, znajomych, a także (zgodnie z polskim obyczajem) na mogiłach opuszczonych, których nikt już nie odwiedza.


Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografia: Forum

Weranda Country nr 4/2008