Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Skąd się wzięły ozdoby choinkowe?

 
 

Czy wiesz, że ozdoby choinkowe są o wiele starsze od choinki, którą to przejęliśmy od zachodnich sąsiadów w XIX wieku?

Ozdoby choinkowe – historia i tradycja


Zanim ulegliśmy tej nowince, podstawowym elementem wystroju świątecznego były pęczki słomy, siano, snopki. Oficjalnie – na pamiątkę chrystusowego żłóbka. W praktyce – pogański zwyczaj gwarantował urodzaj w nadchodzącym roku.

Poprzednikiem choinki był podłaźnik (wiecha, jutka, boże drzewko) – czubek świerku lub konstrukcja ze słomy i gałązek – wieszany nad wigilijnym stołem. Dekorowano go orzechami, jabłuszkami, domowymi ciastkami, wycinankami z papieru i kulistymi „światami” z opłatka. Z czasem te cudeńka „przeskoczyły” na choinkę. Za ich zrobienie zabierano się na początku adwentu. Ozdoby bowiem dzieliły się na jadalne oraz delikatne, więc tylko nielicznym udawało się przetrwać święta i dotrwać do następnych.

Aby uzupełnić deficyt, domownicy zbierali się wieczorami przy stole i wycinali, kleili, składali. Gwarantuję, że było to sto razy przyjemniejsze i jednoczące rodzinę przeżycie niż wyprawa do supermarketu po bombki. Młodsi owijali sreberkami orzechy, sklejali łańcuchy z papieru, przewlekali nitki przez pierniki albo brali się za pawie oczka czy ażurowe koszyki na bakalie.

reklama


Bardziej zaawansowani konstruowali jeże i grzybki z bibuły, słomkowe gwiazdki albo wycinali skrzydła, do których doklejano anielskie główki. Ale tylko najbardziej zaprawione w bojach gospodynie mogły przewodzić produkcji tzw. pająków. Te delikatne i skomplikowane jak diabli ozdoby robiono z tego, co akurat było pod ręką: słomy, ziaren fasoli i grochu, piór, wydmuszek, włóczek, koralików, płótna, które potem zastąpiła kolorowa bibułka.

Właściwie wszystkie ozdoby choinkowe zaczynały karierę jako części składowe pająków, by dopiero po jakimś czasie się uniezależnić. Na długo przed erą choinki wieszano je pośrodku izby pod sufitem albo w świętym kącie. Z czasem pająk został zdegradowany do zwykłego dyndadełka. Skurczył się biedaczek, uprościł, zaszył w etnograficznej niszy, podczas gdy Polska ruszyła do sklepu po bombki „made in China”.



Zdjęcia: Shutterstock

Weranda Country nr 1/2011