Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Dzień Świętego Marcina

Rogale Świętomarcińskie
 
 

W Dzień Świętego Marcina można zjeść rogala, opić się wina i powróżyć sobie w kwestii nadchodzącej zimy.

 

11 LISTOPADA: Dzień Świętego Marcina 


 

Opiekun żołnierzy, koni, zimowych zapasów i jesiennych uczt, jako rzymski legionista napotkał pewnej chłodnej nocy obdartego i ledwie trzymającego się na nogach żebraka. Niewiele myśląc, odciął połę swojego żołnierskiego płaszcza i okrył biedaczynę, wręczając mu przy tym sakiewkę pełną złotych monet. Tej samej nocy ujrzał we śnie Chrystusa ubranego w darowaną żebrakowi opończę, który mówił do otaczających go aniołów: „Patrzcie, jak mnie Marcin, katechumen, przyodział”. Na takie dictum nasz święty od razu przyjął chrzest, a wkrótce wystąpił z armii, aby całkowicie poświęcić się Bogu.

reklama


Jedynymi istotami, które mogą mieć coś za złe Marcinowi, są gęsi. Jest on bowiem patronem ich jesiennego uboju, a świętomarcińskie uczty, popularne w calusieńkiej Europie, nie mogą obyć się bez dużej ilości gęsiny przyrządzanej na setki sposobów. Było nie zdradzać świętego gęganiem, kiedy skrył się w pełnej drobiu komórce przed chcącymi go wybrać na biskupa wiernymi! Chociaż nawet gdyby gęsi siedziały cicho, i tak by się im nie upiekło (sic!). Po prostu na początku listopada są najtłustsze i najlepiej nadają się na stół.

W Dzień Świętego Marcina definitywnie kończyły się prace w polu, po 11 listopada nie wypędzano już bydła na pastwiska aż do wiosny. Można było za to zjeść świętomarcińskiego rogala, opić się wina i powróżyć sobie w kwestii nadchodzącej zimy, przywołując ludowe przysłowia, np. „Gdy Marcinowa gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie” albo „Jeśli na Marcina sucho, to Gody (czyli Boże Narodzenie) z pluchą”.


Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografie: Corbis, East News

Weranda Country nr 6/2009

Zobacz również: