Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Jak zimno bywa zimą

Jak zimno bywa zimą


Jakkolwiek to brzmi, zimy stulecia mieliśmy w XX wieku aż cztery. Rekord padł w lutym 1929 roku. Człowiek na samą myśl o średnich temperaturach miesiąca od -13 do -16 stopni Celsjusza dostaje dreszczy i ma ochotę napić się herbaty z prądem. Strach pomyśleć, jak dawali sobie radę ówcześni mieszkańcy Żywca, gdzie odnotowano oficjalnie rekordowe -40,9 stopnia. Na przełomie 1939 i 1940 roku przyroda do wojny i okupacji dołożyła nam straszliwą zimę. Mróz i śnieg zaatakowały w połowie grudnia, a 11 stycznia w Siedlcach termometry pokazały mrożące krew w żyłach -41,1 stopnia. Wredna pora roku odpuściła dopiero w pierwszych dniach marca, a i to niechętnie. Zima z lat 1962/63 upłynęła pod znakiem pozamykanych szkół, teatrów, fabryk i wszystkiego, co się tylko zamknąć dało. Sypnął taki śnieg, że wiele wiosek zostało odciętych od świata, a ludzie nie mieli jak dotrzeć do pracy.

reklama

Siedzieli, biedacy, obwarowani w domach, marznąc – pracownicy elektrociepłowni i elektrowni także utknęli w zaspach, razem z transportami węgla, więc kaloryfery pozostawały zimne, a prąd zamiast być, bywał. Podobnie sprawy się miały w styczniu 1978. A jeszcze kilka dni wcześniej nic nie zwiastowało katastrofy. Koniec grudnia był ciepły, sylwester miał być co najwyżej błotnisty i wietrzny. Dlatego wszyscy przeżyli ciężki szok, kiedy w noc sylwestrową sypnęło śniegiem. I to od razu z grubej rury – w ciągu kilku godzin samochody stanęły w zaspach, a od świata odciętych zostało nie tylko wiele miejscowości, ale i… warszawski Ursynów. Z przyjemnych +7 stopni zrobiło się -25. A śnieg padał dalej.

Po kilku dniach komunikacja miejska w całej Polsce dała za wygraną, w elektrociepłowniach tradycyjnie zabrakło węgla, więc w mieszkaniach z wielkiej płyty temperatura spadła poniżej 10 stopni. O dogrzewaniu można było zapomnieć – grzejnik elektryczny potrzebuje prądu, a ten notorycznie wyłączano. Nawet gorąca kąpiel pozostawała w sferze marzeń. Rekordy mrozu nie padły, ale grubości pokrywy śnieżnej jak najbardziej. Wystarczy wspomnieć, że nieliczne autobusy jeździły… tunelami wykopanymi w śniegu przez zapędzonych na ulice żołnierzy. Produkcja przemysłowa spadła niemal do zera, a zdobycie tak podstawowych artykułów, jak masło czy olej stało się nie lada wyczynem. Ale była jeszcze jedna, całkiem miła konsekwencja zimy stulecia – wysyp wiosennych ciąż i jesiennych porodów. W końcu co jednocześnie pozwala się ogrzać, rozproszyć nudę i nie wymaga oświetlenia?


Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografie: Zbigniew Kosycarz/ Kfp/ Reporter/ East News, Getty Images/ Fpm, Medium, Be&W, Wikipedia, shutterstock.com

Weranda Country nr 1/2012

Zobacz również: