Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Ptasia ferajna

Pan Bogdan obiecał sobie, że wyrzeźbi wszystkie europejskie ptaki. Jest ich pewnie z 500 gatunków, połowa jeszcze przed nim.
 
 


Malutką sikorkę modraszkę, która waży 12 gramów, pan Bogdan wyrzeźbi w dzień. Drugiego ją pomaluje i ptaszek wygląda tak, że nie odróżnisz go od innych w karmniku na jabłonce.

Na parapecie w kuchni siedzą dwa dudki. Ulubione ptaki rzeźbiarza. – Są przepiękne, niech no pani popatrzy na te czuby. Prawdziwy dudek ma dwa, a nie jeden, jak struga większość rzeźbiarzy. Tylko mój ma czub jak trzeba, z przedziałkiem – zapewnia Bogdan Tuszyński. Patrzę – rzeczywiście: każdy ma po dwa paskowane irokezy. Jeśli nikt ich w najbliższym czasie nie kupi, usiądą sobie na płocie obok pięknej kraski.

Z żoną Teresą ciągle podglądają ptaki. Obwiesili drzewa w ogródku sadłem i czekają na gości. Sikory czubatki mieli, uboga się pojawiała i modraszka, dzięcioły, sójki. Jednak coraz ich mniej, do miasta lecą. Nawet kominów nie trzeba na wsiach odkawczać, bo kawki się wyniosły.

– Mądre są, tam i cieplej, i więcej jedzenia. Ale jak się pojawi coś niezwykłego, od razu wiadomo, bo w okolicy wsi Dziękonie, gdzie mieszkają państwo Tuszyńscy, robi się zamieszanie. Zlatują się ornitolodzy.  – Do sowy śnieżnej i z Japonii potrafią przyjechać.
Ja z takich ciekawszych ptaszków widziałem dzierzbę, zwaną też srokoszem. Nadziewa chrząszcze czy myszki na ciernie, którymi otacza gniazdo.

reklama

– A ja zimorodka, jak byliśmy na rybach. Cudny niebieski ptaszek, leciał tak szybko, jakby go z procy ktoś wystrzelił – dodaje pani Teresa.

Obok szklanki z kawą siedzi malutka sóweczka z kępkami piórek na łebku jak niedorobione różki. To syczek. Uszka stroszy tylko wtedy, gdy się boi, normalnie ich nie widać. Z jego cętkowaną piersią pan Bogdan nieźle się namęczył. – Czasem mam dość machania pędzelkiem, ale słowo się rzekło.

Tylko błotnych nie lubi robić, bo mają takie maskujące upierzenie, że nie sposób je namalować. Z dubeltem, co na mokradłach żyje, męczył się z pół roku. – Ładny wyszedł, w porze godowej, z rozdziawionym dziobem. Ale dał mi w kość strasznie. Od tamtej pory je omijam.

Nie od razu pan Bogdan Tuszyński został artystą od ptaków. W dzieciństwie, owszem, lubił podglądać szczygły, talent też miał, ale do liceum plastycznego nie poszedł. Najpierw pracował jako tokarz, potem był szewcem, wreszcie wylądował w szkolnej kotłowni i palił w piecach. Czas mu się dłużył okropnie. – Z tych nudów znalazłem kawałek drewna i zacząłem wycinać. Na początek wcale nie ptaki. Trenowałem na łyżkach i widelcach – opowiada.

Potem wpadł mu w ręce „Atlas ptaków” Jana Sokołowskiego i się zaczęło. Pliszki, kopciuszki, remizy, wodniczki, wąsatki, raniuszki, bataliony walczące o samiczki, z nastroszonymi kryzami i puchatymi uszami. Wszystkie z lipowych klocków, dobrze wysuszonych. Na inne drewno szkoda rąk. Jeździ czasem ze swoimi figurkami na wystawy albo do szkół i opowiada o obyczajach ptasich modeli. – Jedna dziewczynka to 35 gatunków rozpoznała – wspomina z podziwem.

Rzeźbi właściwie cały czas. Najpierw zgodnie z atlasem rysuje kontury, potem wycina dłutkiem i wyrzynarką. Podrzeźbia oczy, podcina piórka, łapki formuje z drucika, maluje plakatówkami, lakierem. Czasem robi przerwy, gdy wena nie przychodzi. – Nic na siłę – mówi. – Muszę ptaka poczuć, żeby dobrze mi wyszedł.

Właśnie kończy kolorować kraskę, musi jeszcze tylko trochę podcieniować. Okazałe ptaszysko, z błękitną piersią, szafirowymi lotkami, seledynowymi sterówkami, mocnym dziobem, turkusowym paskiem na końcu ogona, w rudej kapocie na grzbiecie i z żółtymi nóżkami. Kiedyś bardzo pospolite, dziś rzadkość. Ale na wschodzie, za Białymstokiem, czasem można kraskę spotkać. To jeden z najpiękniejszych ptaków w Polsce, strojny, kolorowy, jaskrawo ubarwiony.

– Zaraz ją skończę – zapewnia pan Bogdan. – Jeszcze tylko jedna biała kropeczka – robi pac pędzelkiem pośrodku źrenicy – i oko nabiera życia. Ptak jest gotowy. Ma ten swój błysk.


Ptaki można oglądać w siedzibie Biebrzańskiego Parku Narodowego w Osowcu.


Tekst: Joanna Halena
Zdjęcia i stylizacja: Karolina Migurska (współpraca K. Migurski)
Kontakt do artysty: Bogdan Tuszyński, Dziękonie 9, 19-100 Mońki, www.tuszynski.drl.pl

Weranda Country nr 3/2014