Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Źródło nad jeziorem

Ritva Puotila Szpagat to ukochany materiał Ritvy, która tka z niego dywaniki, zasłony, woale i ogromne zwiewne tkaniny.
 
 


Z dnia na dzień rzuciła pracę w Helsinkach i przeniosła się z mężem w leśną głuszę nad wielkie jezioro. Kiedyś jej rodzina miała tu gospodarstwo, z którego rodzice Ritvy Puotila uciekli w wielki świat. Ona znalazła w tym miejscu spokój i natchnienie.

Przez lata projektowała wzory tkanin i tekstyliów dla fińskich fabryk, zdobywała nagrody międzynarodowe i medale na najsłynniejszych targach świata – w Mediolanie, Kolonii, Stanach Zjednoczonych, Singapurze, dostała francuskiego Oskara „tkaninowego” na paryskich Paritex. Praca była jej pasją, dawała satysfakcję, także finansową. Mogła podróżować, zobaczyła niemal cały świat. Najbardziej jej się podobało w miejscach, gdzie ludzie szanowali naturę i starali się żyć jej rytmem. Tam czuła się najlepiej.

reklama

Po wielu latach spędzonych w Helsinkach coraz bardziej pragnęła na co dzień spokoju, ciszy i zapachu wsi. Marzyła też, by wrócić do tworzenia tkanin dla siebie, a nie dla wielkich koncernów. Wtedy mąż przypomniał jej o pięknym jeziorze Saimaa niedaleko rosyjskiej granicy – olbrzymim, dzikim, ze skalistymi brzegami i lesistymi wysepkami. Tam, wśród wysokich sosen i świerków stały wciąż domy farmy, w której na świat przyszli dziadkowie i rodzice Ritvy. W tych stronach był taki zwyczaj, że gdy ktoś zakładał własną rodzinę, budowano obok starego nowy dom ze spichlerzem i oborą.

Stare chałupy z grubych bali uszczelnianych, jak każe tradycja, mchem, wprawdzie trochę poczerniały, ale wciąż trzymały się dzielnie. Ritva z mężem postanowili je odnowić i przystosować do nowocześniejszego życia. Ponieważ domy nie są za duże, w każdym mieści się coś innego – w jednym pracownia Ritvy, w drugim jej męża, jest kuchenny, gościnny, przyjęć letnich i zimowych, a ostatnio – dom wnuków. W ciszy i krystalicznie czystym powietrzu żyje się zupełnie inaczej, gdzieś przepadł pośpiech i poczucie winy, że wszystko robi się za wolno.

Ritva już na pewno wie, że to, co w niej dobre i piękne, pochodzi z tego miejsca. I radzi wszystkim, by takie swoje „źródło” odnaleźli.


Tekst: Inside
Fotografie: S. Dos Santos/Inside/East News

Weranda Country nr 2/2009