Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kilimy ręcznie tkane powracają do mody

Kilimy ręcznie tkane powracają do mody
 
 

Kilimy znowu wracają na ściany. Tola Ochnio kawałek wełny, sznurka i patyków potrafi zamienić w tkany obraz.  

Od dziecięcej pasji do dorosłych marzeń

- W kuchni stało ogromne krosno. Kiedy byłam mała, siadałam mamie na kolanach i patrzyłam, jak tka gobeliny. Albo wspinałam się wyżej i zasypiałam w wełnie, prawie jak kot – wspomina Tola Ochnio. – Mama najpierw szkicowała wzór, a potem starannie zamieniała go na wełniane sploty. Gobelinami obdarowywała rodzinę i przyjaciół. Gdy szliśmy w gości, zawsze znalazła się tam jakaś jej praca – dodaje.

reklama


Tola pierwsze tkackie wprawki miała już w wieku sześciu lat. – Mama narysowała mi sarenkę na polanie, ale moja nieporadna wyplatanka bardziej przypomina konia – śmieje się. Tola szybko zapełniła ścianę w rodzinnym domu galeryjką swoich prac. Małej artystce znudziło się jednak żmudne przeplatanie wełny. Tak bardzo, że jako kierunek studiów wybrała psychologię. Dopiero dwa lata temu, gdy trafiła w Internecie na współczesne wersje kilimów, postanowiła wrócić do dawnego zajęcia. Tak powstała marka Kilim All. Razem z mamą opracowały technikę tkania.



Kilimy wełniane

Wełniane dekoracje powstają na drewnianych ramach tkackich. W Polsce trudno takie dostać, a te, które Tola znalazła za granicą, są bardzo drogie. Zrobiła je więc sobie sama. Do wyplatania najlepsza jest wełna merynosów – miękka, przyjemna w dotyku. Na osnowę potrzebna jest włóczka – czasem Tola wełnę zastępuje bawełną lub jutowym sznurkiem. Albo wplata w nią koraliki. Dekoracje zawieszone są na grubych patykach. To z rzeki Białki w Pieninach, gdzie mieszka siostra artystki.
– Lubię tam przyjeżdżać. W górach dobrze się czuję. Gdy idę nad wodę, zbieram wyrzucone na kamienie drewienka – opowiada.

Woda wygładza ich powierzchnię, słońce wysusza i nadaje kolor. Potem wystarczy je tylko oczyścić. Najlepsze prace Toli to te, kiedy improwizuje. Gdy próbuje dokładnie odwzorować rysunek, zawsze coś wychodzi inaczej. A jeśli pozwoli sobie na pełen luz, jest najbardziej twórcza. Marzy jej się krosno z prawdziwego zdarzenia. Takie, na którym mogłaby tkać gobeliny. Zupełnie jak kiedyś jej mama.


_______________________
Tekst: Magdalena Burkiewicz  
Zdjęcia: Archiwum Prywatne

Weranda Country 11/2017

Zobacz również: