Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Wiklina i jej znajomi

Wiklina i jej znajomi
 
 


Wraca moda na wyroby z wikliny. Powstają z niej już nie tylko koszyki czy kufry, ale też meble czy nawet płoty.

Pierwszy obrazek, słodko pachnący wakacjami, to perłowozłoty słomkowy kapelusz ze wstążką. Wisiał w sieni na drzwiach – zawsze gotowy do drogi, wierny towarzysz popołudniowych spacerów po polach i łąkach. Były też siermiężne kosze z niekorowanej wikliny – walały się w każdym wiejskim gospodarstwie, nosiło się w nich ziemniaki z pola. Bardziej dopracowane i foremne towarzyszyły małomiasteczkowym gospodyniom w cowtorkowych i copiątkowych wyprawach na targ.

Plecione, bielone meble o wymyślnych (naśladujących „prawdziwe” salonowe meble) kształtach były obowiązkowym elementem wyposażenia każdego szanującego się letniska z początku XX wieku. Z kolei ciemne, werandowe i ogrodowe, komplety – chętnie przenoszone zresztą do domowych wnętrz – przywodzące na myśl „Pożegnanie z Afryką”, koiły tęsknotę za latami kolonialnej świetności.

reklama

A wszystko zaczęło się jak zwykle od chęci ułatwienia sobie życia. Jakoś trzeba było przenosić dobra z miejsca na miejsce. Prawdopodobnie nasi przodkowie skorzystali z najlepszej lekcji – podpatrzyli tę umiejętność u ptaków wijących gniazda (a może u gryzoni moszczących sobie legowiska ze słomy?).

Początkowo wyplatano proste nosidła i kosze, potem coraz bardziej skomplikowane przedmioty: drobne sprzęty, beczki, misy, w których wyrastało ciasto chlebowe, zanim uformowane w bochny trafiło do pieca, płoty i ściany domostw. Technikę splotu doprowadzono do takiej perfekcji, że w specjalnie plecionych wiadrach i konwiach nosiło się wodę! Do tej pory można się jeszcze gdzieniegdzie natknąć na słomiany ul – kiedyś takie szyte ze słomianych warkoczy pasieki były częstym widokiem. Tak samo powszechnym jak kapcie z lipowego łyka – potrafił je zrobić każdy. Mówiło się nawet: „Chłop włazi na lipę bosy, a schodzi obuty”.

Pleciono z różnych roślin: trawy, słomy, korzeni (sosny i jałowca), pędów drzew i krzewów (leszczyny, dębu, świerku), rogożyny, dartki, czyli łuby (brzozowej), łyka (lipowego i wiązowego), kory (brzozowej), pasków skóry i sznurka skręconego z włókien roślinnych. Eleganckie meble i przedmioty wyplatano ze szlachetnych odmian wiklin uprawianych na plantacjach. Na przedmioty codziennego użytku, jak choćby gospodarcze kosze, proste płoty, wystarczała dziko rosnąca nad rzekami, strumykami i przy drogach wiklina. Ale prawdziwe bogactwo splotów, odcieni i faktur zagwarantowały rośliny egzotyczne, w niezliczonych odmianach.
 

Weranda Country nr 5/2009