Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Stuletni, drewniany dom urządzony klasykami designu

Stół zaprojektował Marc, a zrobił Łukasz Wilk. Wokół kolekcja designu – krzesła zbierane przez Marca Noémi. To m.in. zielony fotel Vampire i krzesło Tulip – dzieła Pierre’a Guariche’a, Zig Zag Gerrita Rietvelda, Ant chair Arne Jacobsena, Chaise Métropole n°305 Jeana Prouvé. Na ścianie stara fotografia byłej właścicielki domu, która otacza go teraz duchową opieką.
 
 
Ten stuletni dom przez dwadzieścia lat stał pusty. Zdziczały ogród odwiedzały tylko sarny. Na szczęście znaleźli go architekci Lucyna i Marc. A potem w góralskiej chacie urządzili... muzeum designu. 
 

Stuletnia chałupa

 
Od dłuższego czasu rozglądali się za ciekawym domem w Polsce. Takim, do którego mogliby przyjeżdżać kilka razy do roku, żeby odpocząć od pracy i życia na wysokich obrotach w Paryżu. Chata należała do tej samej rodziny od czterech pokoleń. Okazało się, że są dalekimi krewnymi Lucyny. Uznali, że to nie przypadek! Marc był absolutnie zachwycony.

Cała rodzina Ferauge’ów to architekci. Lucyna studiowała najpierw na Politechnice Krakowskiej i Uniwersytecie Jagiellońskim, specjalizację z konserwacji zabytków architektury zrobiła już w Paryżu. Marc również zajmuje się renowacją architektury, na przykład słynnych projektów Le Corbusiera, pałacowych kamienic, fontann, kościołów. Prowadzi w Paryżu biuro architektoniczne. Ich córka Noémi studiuje projektowanie wnętrz w szkole Penninghen. Odbudowę tradycyjnego podkrakowskiego domu potraktowali jak wyzwanie. ­– Modyfikacje na nowoczesną modłę nie wchodziły w grę – mówią. – Trzymając się konserwatorskiej etyki, by jak najmniej ingerować, postanowiliśmy przywrócić tradycję. 
 
reklama
 

POSTAWIONY NA STOPĘ

 
Chałupa ma solidne fundamenty z lokalnego piaskowca i ściany piwnic o niespotykanej dziś grubości 120 cm. Marc podczas inwentaryzacji budynku odkrył, że utalentowany przodek, który go postawił, używał miary zwanej polską stopą – wynosiła 29 cm. Dzięki temu konstrukcja jest mocna, a proporcje harmonijne.

Modrzewiowy dom przetrwał w tak dobrym stanie, bo był bielony wapnem przez poprzedników. Ten prosty zabieg chronił drewno przed insektami i wilgocią. Lucyna i Marc nawiązali współpracę z lokalnymi cieślami. Stropy, więźbę i dach trzeba było wymienić. Prace w drewnie, elewacje i wnętrze wykonał ceniony fachowiec Staszek Możdżeń. – Potrafi siekierką zbudować cały dom, łącznie z ozdobnymi elementami – śmieje się Lucyna – a do tego świetnie organizuje pracę. Przy takim przedsięwzięciu zaufanie do wykonawców i ich zdolności są najważniejsze. 
 

drewniany dom URZĄDZONy KLASYKAMI DESIGNU

 
Dawne domy były zawsze symetryczne o harmonijnym układzie. Pośrodku sień zakończona z obu stron drzwiami i wychodzące od niej izby – dziś salon i kuchnia. Na poddaszu powstały dodatkowe trzy sypialnie, łazienka i pokój Noémi w najwyższym miejscu. Tradycyjna forma doskonale współgra z kultowymi przedmiotami znanych projektantów. Marc i Noémi kochają design i krzesła. Wybrali perełki takich projektantów jak Friso Kramer, Arne Jacobsen, Pierre Guariche, Jean Prouvé, Gerrit Rietveld, Verner Panton czy Le Corbusier i Charlotte Perriand. Lucyna z kolei zbiera lampy, najchętniej włoskich mistrzów. Są to: Frisbi, Tolomeo, Costanza. Wnętrze projektowali we trójkę. 
 
W pokojach oblicowanych deskami jest szczególna atmosfera, inna od tej, jaka panuje w domu ze szkła, stali czy kamienia. W rodzinie są doskonali polscy stolarze, co bardzo ułatwiło pracę. Marc wymyślił oryginalne schody na piętro, a w nich – bibliotekę. Wykorzystanie tego często martwego punktu odciążyło pokoje z regałów i szaf. Część schodów do piwnicy, zamiast klasycznej balustrady, ma rozpiętą siatkę x-tend, będącą dyskretnym industrialnym akcentem. Nad piwnicą jeszcze debatują. Zdania są podzielone. Może urządzą salę na potańcówki albo do bilarda?
 
Kuchnia jest duża, prosta, wygodna, połączona z jadalnią – to tu przy długim stole powstają sierpniowe przetwory z owoców, które rosną w ogrodzie. Salon potraktowali minimalistycznie: niskie fotele i stolik plus kilka regionalnych akcentów, jak figurka Matki Boskiej, wysoki, stary krzyż czy rzeźbione drewniane krzesło o ciekawej formie – znaleźli w tym domu. Duży kanadyjski piec na drewno potrafi w kilka minut przyciągnąć wszystkich domowników. Z salonu można wyjść na taras, który przedłuża ganki oplatające dom. Spędzają na nim mnóstwo czasu. Lucyna rozkłada matę. W ciszy i promieniach słońca ćwiczy jogę. Marc i Noémi najczęściej tu czytają. Czas płynie wszystkim jakby wolniej.
 
Rodzina Ferauge’ów uwielbia przyjmować polskich i francuskich przyjaciół. Gospodarze z pasją opowiadają im o naszej architekturze drewnianej, bo co może być piękniejszego dla architekta od ratowania starych domów?
 

Tekst i stylizacja: Julka Paluszkiewiecz
Zdjęcia: Leo Zappert 

Weranda Country nr 7/2018