Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Dom z bali nad Strugą

 
 
Jesienią w domu z bali Agnieszki i Jarosława pachnie grzybami, bo w mglisty poranek nie ma nic przyjemniejszego niż wyprawa po prawdziwki i maślaki. Las mają tuż za płotem.
 
 

dom z bali gdzieś za miastem

 
... by móc wyjeżdżać na weekendy lub na wakacje z dzieciakami, to pomysł, który czekał na swoją kolej już kilka dobrych lat. Podjąć męską decyzję pomogli znajomi gospodarzy, którzy często zapraszali ich do swojego letniska w okolicach Różana. Miejsce skradło im serce. – Spacerowaliśmy po okolicy, nie wierząc, że tak niedaleko Warszawy można znaleźć równie sielankowy zakątek. Wieś nazywała się Załęże-Ponikiewka, obok dosłownie kilka zabudowań, a wokół tylko lasy, łąki i pastwiska – opowiada Jarosław. – No to szukamy działki i budujemy dom – oznajmiła z przekonaniem moja żona. I tak klamka zapadła! – wspomina.
 
Piękny teren znalazł się całkiem niedaleko. Porastał go istny busz zarośli, a z ziemi sterczały smutno resztki fundamentów po starym zburzonym gospodarstwie. Ale ponieważ leżał na górce, niesamowity widok na okolicę mieli zapewniony. Przez działkę przepływał też najkrótszy strumyk świata. – Wybijał z ziemi na jednym końcu, by schować się pod nią na przeciwległym krańcu – wspomina gospodarz.
 
reklama
 

Wymarzony Drewniany dom nad Strugą

 
Struga wyglądała tak zjawiskowo, że razem z architektem krajobrazu postanowili tuż obok niej zrobić oczko wodne. Już wiedzieli, jak będzie wyglądał ogród, teraz wystarczyło znaleźć doświadczoną i godną zaufania firmę budowlaną, a kto może wiedzieć więcej o budowie domów z bali niż górale. Wybór padł więc na firmę z południa Polski. – Spodobały się nam ich projekty, nie bez znaczenia było także to, że drewno sprowadzali bezpośrednio z górskich tartaków. Dzięki temu mamy jakąś cząstkę naszych pięknych Tatr na nizinach – dodaje z uśmiechem Jarosław. 
 
Kunszt góralskich mistrzów można także podziwiać, patrząc na schody. Według planów miały wyglądać inaczej, ale kiedy wnętrze zaczęło nabierać kształtów, rzemieślnicy stwierdzili, że najlepiej będzie się prezentować delikatna ażurowa konstrukcja z wykutą na zamówienie poręczą. Poza tym swoje miejsce zmienił też kominek. Zamiast znaleźć się na jednej ze ścian przy wejściu, stanął w samym centrum pomieszczenia na parterze. Bez przesady można więc powiedzieć, że jest gorącym sercem domu.
 

PASTELOWE WNĘTRZA

 
Gospodarze postawili na pastelowe kolory: beż, błękity, biel i stonowane szarości. Na taką paletę namówiła ich architektka Patrycja Suszek-Rączkowska. To był strzał w dziesiątkę. Jasne barwy optycznie powiększyły i rozjaśniły pomieszczenia. Współpraca zaowocowała zresztą wieloma ciekawymi pomysłami, takimi jak ukrycie garderoby za ścianą w sypialni czy pokrycie drewnem również sufitów i skosów na piętrze. 
 
Wiele kątów nie wyglądałoby tak dobrze, gdyby nie robota polskich rzemieślników. Cementowe płytki na podłodze w łazience zrobiono w małej manufakturze Purpura. Wytwarza się je tam wyłącznie tradycyjnymi metodami. Każda z nich powstaje osobno, dlatego nie ma dwóch identycznych kafli. – Wybraliśmy tylko ich wielkość, kolory oraz wzór według pomysłu pani Patrycji. Chcieliśmy, żeby posadzka wyglądała jak z zabytkowego dworku – mówi Jarosław. 
 
Większość mebli zrobiły niewielkie stolarnie. Lite drewno pomalowano i postarzono, dzięki czemu wyglądają jak żywcem wyjęte ze starych siedlisk. Nawet biała ściana w salonie ze schowkiem na opał została zbudowana z ręcznie formowanych cegieł. Ostatnie ciepłe dni jesieni gospodarze spędzą na tarasie, delektując się ciszą i widokami. Teraz to oni zapraszają przyjaciół do swojego wymarzonego domu.
 
 
Teskt: Monika Kaszuba   
Zdjęcia: Yassen Hristov/Hompics   
Stylizacja: Patrycja Suszek-Rączkowska
Weranda Country 11/2017

Zobacz również: