Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Cicha woda. 30 km za Warszawą

– Architektura powinna bronić się sama, bez mebli i dodatków – podkreśla Maciek, który sam zaprojektował swój dom.
 
 

Można wyjechać za miasto i odgrodzić się od innych ścianą drzew. Albo zbudować dom i poszukać sobie sąsiadów. Jak Eliza i Maciek, którzy chcą zorganizować całe osiedle...

Kto tu mieszka?
Eliza Wierkowska i Maciej Błaszczyszyn. Ona jest nauczycielką jogi, a on architektem.
Żabia Wola, dla przyjaciół Żabka Wólka. Maciek wpadał tu jeszcze w czasach studenckich. Trzydzieści kilometrów od Warszawy, a można całkowicie odpocząć od miejskiego życia. W lesie albo nad Pisią Tuczną, maleńką rzeką, która wpada do Jeziorki.

Okolice upatrzył sobie niegdyś malarz Józef Chełmoński – jego słynne pejzaże to właśnie pobliskie łąki. Kiedy znalazł się dwuhektarowy kawałek ziemi na sprzedaż, Maciek długo się nie zastanawiał. Dziś razem z Elizą dzieli czas między stolicę a wiejski dom.

Nowy dom na starych fundamentach

Z dawnego siedliska zostało tylko kilka ścian. Wewnątrz widać jeszcze odsłoniętą oryginalną cegłę. Maciek jest architektem, więc dom i wystrój zaprojektował sam. Najpierw pozbył się budynków gospodarczych – tradycyjnie zamykały podwórze do wewnątrz. W ten sposób otworzył dom na las i ogród.

Nie tylko sam układ jest tu ważny – podkreśla Maciek – ale też duże okna, przez które przyroda wlewa się do środka. Architektura powinna bronić się sama, bez mebli i dodatków. To zasada, którą Maciek kieruje się we wszystkich swoich projektach i którą widać również w Żabiej Woli.

Nawet gdy gospodarze pozbędą się wszystkich sprzętów, wnętrze będzie wyglądało przytulnie. To na pewno zasługa naturalnych materiałów – cegły i drewna.

reklama


Desek na tarasie i okiennic Maciek specjalnie nie lakierował, aby pokryły się przyjemną patyną. Dobrze im w towarzystwie surowego betonu i białej podłogi z żywicy epoksydowej.

Oboje z Elizą uważają, że dom jest tam, gdzie i oni. Dlatego nie zwożą do Żabiej Woli zbędnych pamiątek, nie rozwieszają zdjęć. Przez to każdy, kto tam przyjeżdża, czuje się jak u siebie – przestrzeń jest tak uniwersalna.

Wyjątek zrobili tylko dla kilku starych mebli, które pochodzą z ich rodzinnych domów – solidnych szaf i stolika kawowego. Nad stołem w jadalni wisi lampa, którą Maciek dostał na czterdzieste urodziny od przyjaciół architektów. Zrobili ją z ocynkowanego wiaderka, a na brzegu wytłoczyli życzenia „Sto lat”.

Na piętro prowadzą wysuwane z sufitu schody. To miało być tymczasowe rozwiązanie, ale dobrze się sprawdza i chyba tak już zostanie, w każdym razie jeszcze nigdy nie były złożone.

Projekt wiejskiego osiedla 

Marzy im się w Żabiej Woli mała komuna. Maciek podzielił działkę na siedem części. Teraz szukają sobie sąsiadów podobnych do nich, którzy chcieliby pomieszkiwać trochę na wsi, a trochę w mieście. Projekt – od ulicy, przy której mieszkają – nazwali Cichej Wody 3.  

To nie ma być osiedle bliźniaczych domków jednorodzinnych. Domy mogą być w różnym stylu, ale powinny mieć coś wspólnego. O ile przeszklona bryła nie będzie razić obok prostej drewnianej zabudowy, to już replika dworku nie będzie tu pasować.

Dla Elizy i Maćka sąsiedztwo przyjaciół jest bardzo ważne. Zawsze jest z kim zostawić psa, ktoś podleje kwiatki albo po prostu życzliwym okiem będzie doglądał domu, gdy gospodarze wyjadą.

Tak samo szukając mieszkania w Warszawie, Eliza sprawdzała te, które były blisko jej przyjaciółki. Wie, że dzisiaj ciężko o spontaniczne spotkania. Chciałaby, aby na wsi było podobnie. Zresztą Żabią Wolą dzielą się już od dawna. Pomieszkują tu ich znajomi, a raz w miesiącu Eliza prowadzi zajęcia jogi na tarasie. Po ćwiczeniach jednak mało kto od razu wraca do Warszawy. Ich Żabia Wola ma coś takiego, że trudno stąd wyjechać.  


kontakt do właścicieli: www.cichejwody3.pl
tekst: Magdalena Burkiewicz
zdjęcia: Monika Lewandowska
stylizacja: Joanna Jurga

Weranda Country nr 9/2016

Zobacz również: