Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


Czorsztyn w oddali

Dom z widokiem na Czorsztyn Zdjęcia: Radek Wojnar  
 
 

Uciekając przed krakowskim smogiem, trafili do Huby.  Tu, u podnóża Gorców, wreszcie oddychają pełną piersią. I robią to, co najbardziej lubią: on biega po górach, ona szuka z dziećmi skarbów na łące.  

Kto tu mieszka?
Karolina i Przemek z trójką dzieci: Amelką, Zuzią i Mateuszem.
Huba to najmniejsza i najwyżej położona wieś gminy Czorsztyn. Niełatwo tu trafić – trzeba wiedzieć, w którą dróżkę skręcić, a potem jechać długo, długo, cały czas pod górę stromą, wyboistą ścieżką. Karolina i Przemek najpierw wypatrzyli to miejsce na mapie, szukając wiosek z zieloną plamą lasu.

– Auto ledwo zipało. Byliśmy coraz wyżej i coraz piękniejsze mieliśmy widoki, więc nie zawracaliśmy – wspomina Przemek. A na samej górze, na skraju wioski zobaczyli trzy prawie ukończone domki. – Tak naprawdę kupiliśmy widok. Z okien widzimy panoramę Tatr, Pasmo Lubania i Pieniny, a w dole Jezioro Czorsztyńskie – opowiadają gospodarze.

Mieszkają i pracują w Krakowie, który słynie przecież nie tylko
z Sukiennic, Piwnicy pod Baranami i Smoka Wawelskiego, ale też ze smogu. A ich dziesięcioletnia Amelia choruje na astmę. Dlatego zaczęli się rozglądać za zieloną enklawą z dala od cywilizacji, ale w miarę blisko domu. W piątki zaraz po pracy pakują się do auta i w drogę! Godzinę z niewielkim hakiem później są już na miejscu.

Przemek intensywnie trenuje, bo przygotowuje się do drugiego w swoim życiu triathlonu. Po śniadaniu idzie biegać – jak się rozpędzi, może zaliczyć nawet Trzy Korony albo bliżej położony Lubań. Wybiera wymagające szlaki, ale z zapierającymi dech widokami. Po południu wsiada na rower i robi pętlę wokół jeziora. Kiedy zimą sypnie śnieg, do sklepu na dole zjeżdża na desce snowboardowej.  


reklama


Karolina inaczej – woli poleżeć z książką. Za to nauczyła dzieci robić widoczki – zakopane w ziemi pod kawałkiem szkła kompozycje z kwiatków, roślinek i innych skarbów zebranych na łące. To jej ulubiona zabawa z dzieciństwa. – Zasypujemy je ziemią, a potem rysujemy mapy, na których zaznaczamy, gdzie je ukryliśmy. W tym roku dziewczynki miały wielką frajdę, bo część widoczków udało się odszukać – mówi Karolina.

Wszyscy razem lubią też obserwować ptaki, każdy przez swoją lornetkę. Widzieli już dzięcioła zielonego, bardzo rzadki okaz, bywa u nich kopciuszek. Ten niepozorny szaro-brązowy ptaszek jest ulubieńcem małej Zuzi. Po drugiej stronie drogi można zobaczyć polujące myszołowy, a na polu przed domem, przy odrobinie szczęścia, czaplę siwą. 


Gdy kupili ten dom, był w stanie surowym, ale Karolina uparła się, że zbliżającą się Gwiazdkę spędzą w Hubie. Zostały tylko dwa miesiące, więc poprosiła o pomoc projektantkę Aleksandrę Procajło-Kwiecień. Tydzień przed świętami dom był gotowy! Ale w Wigilię spotkała ich niespodzianka – wysiadł prąd, więc zostali bez światła i wody. – A ja właśnie lepiłam pierogi – mówi Karolina. Do wieczora siedzieli przy świecach. 

Sąsiadka zza górki nauczyła ją robić tradycyjną góralską nalewkę z malin. I syrop z pędów sosny. – A jaki Bożenka piecze sernik! Z własnego twarogu. Czuję, że czeka mnie kolejna lekcja – cieszy się Karolina. W górach cała rodzina ma lepszy apetyt. 

tekst: Eva Milczarek
zdjęcia: Radek Wojnar

stylizacja: Eva Milczarek i Aleksandra Procajło-Kwiecień

kontakt do projektantki: Aleksandra Procajło-Kwiecień 
tel. 666 841 100, www.alexdesign.com.pl 

Weranda Country nr 7/2016

Zobacz również: