Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Sztuka współczesna i dom w stylu country

Anna na co dzień zajmuje się sprzedażą mebli, nic więc dziwnego, że jej dom to perfekcyjne połączenie różnych stylów. Zdjęcia: Monika Filipiuk-Obałek  
 
 

Kto tu mieszka?
Anna – na co dzień zajmuje się sprzedażą mebli i wyposażaniem hoteli.
Czasem ktoś z przechodniów z wrażenia staje przed bramą i pyta, czy to na pewno ten sam dom, który jeszcze niedawno był kompletną ruiną.

Kosztowna realizacja marzeń o własnym domu

W 2016 roku obchodził okrągłą, setną rocznicę. Wybudowany został w 1916 roku i nawet trafił pod opiekę konserwatora, ale nie miał szczęścia do właścicieli i przez wiele lat niszczał w zapomnieniu. Z powybijanymi szybami, drzwiami powyrywanymi z zawiasów, dziurawym dachem i stertą śmieci w środku. – To była kompletna ruina, ale tak bardzo chciałam go mieć, że wtedy zupełnie tego nie widziałam. Wydawało mi się, że wystarczy tu załatać, tam otynkować i już. Chociaż rozsądek podpowiadał co innego niż serce, wygrały emocje – przyznaje dziś Anna. – Dopiero gdy ruszyliśmy z remontem, uświadomiłam sobie, na co się porwałam – wspomina. Okazało się, że dach, okna i wszystkie podłogi są do wymiany, z resztą było niewiele lepiej. Koszty rosły z dnia na dzień, remont przeciągał się na kolejne lata. Ale Anna była uparta.

Skarby ukryte w zakamarkach

– Lubię stare domy. Każdy ma swoją historię i kryje jakąś tajemnicę. A tu było ich całkiem sporo. Najpierw na strychu odkryłam małą wędzarnię, potem między belkami co jakiś czas znajdowaliśmy różne przedmioty, np. ukryte w zakamarkach piersióweczki, z których zapewne popijali sobie podczas pracy przedwojenni budowniczowie. Zbierałam
je skrupulatnie i przechowuję do dziś – opowiada gospodyni. To niejedyna jej kolekcja. Na ścianie w kuchni powiesiła stare krzyże huculskie, zbiera też kilimy i dywany.
Urządzając wnętrza, starała się połączyć stare z nowym. Tak, żeby zachować coś z wiejskiego klimatu – bo to w końcu dom za miastem – a jednocześnie znaleźć miejsce dla sztuki współczesnej, którą również kolekcjonuje.



Sztuka współczesna i styl country pod jednym dachem

Lubi patrzeć na obraz Mikołaja Polińskiego wiszący nad stołem w salonie i na zdjęcia Pawła Młodkowskiego, które wyglądają, jakby były namalowane. Meble i dodatki Anna też dobierała bardzo starannie. Żartuje, że pierwszy mebel jest jak pierwsza miłość. W tym domu to śląska szafa, niebieska w malowane kwiaty, którą wyszukał dla niej pan Wojtek, znajomy handlarz staroci. Gości zawsze najbardziej intryguje stół zrobiony ze starych drzwi od obory. Pełno w nich szczelin i nierówności, ale przez to jest ciekawszy – uważa gospodyni. Drugą przyjazną duszą jest pan Władek, który trafił tu z jedną z ekip i stopniowo z majstra stawał się twórcą, a teraz sam projektuje. Zrobił m.in. stół, meble do obu łazienek oraz postument, na którym spoczął polny kamień znaleziony w obejściu. – Dla mnie cały ten dom jest jak obraz i mogę się w niego wpatrywać bez końca – mówi Anna. – Kocham tę ciszę i widok z okien na las. To też piękne dzieło sztuki.

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy firmom: Esencja Design, RODAN agencja reklamowa, ALURO fashion at Home.
Tekst i zdjęcia: Monika Filipiuk-Obałek

reklama
Weranda Country nr 10/2015

Zobacz również: