Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Styl country w nowoczesnym wydaniu

Kiedyś na działce stały jedynie trzy ściany, a z podłogi wyrastała trawa. Tatiana i Michał postanowili uratować ten dom. Stylizacja: Szymon Zgorzelski, Zdjęcia: Michał Mrowiec  
 
 

Kto tu mieszka?
Tatiana i Michał Mrowcowie, ich dwoje dzieci, czteroletnia Łucja i sześcioletni Mikołaj. Michał jest fotografem. Tatiana pracuje w firmie reklamowej, jej pasją jest joga i masaż yeshe nuad.
Poznali się w ośrodku buddyjskim. Oboje lubią celebrować codzienność. Oboje cenią święty spokój. Tatiana trenuje jogę i masuje. Ale nie tak zwyczajnie. Robi tradycyjny tajski masaż yeshe nuad. Choć jest z Kijowa, a Michał z Warszawy, chcieli mieszkać jak najdalej od wielkich miast. Najlepiej w Australii. I pewnie tak by się stało, gdyby nie wpadli na kilka dni do znajomych na Mazury.

Dom w stylu country
Było gorące lato, ruszyli na wycieczkę terenowym samochodem bocznymi drogami. Nad jeziorem Dziadek, między Mikołajkami i Mrągowem, trafili na wieś Kordaki, a tam na prawie stuletni dom otoczony ogrodem. Kiedy okazało się, że można go kupić, zaczęli urządzać się na Mazurach. Dom z niebieskimi okiennicami. Taras z widokiem na staw,
w którym podobno pływają karpie, ale wstydzą się pokazać (to zdanie jednego z gości w Kordakach – red.). Obok stara jabłonka i ogród z pomidorami, ogórkami, malinami, ziołami i dzikimi różami. U sąsiadów jajka od szczęśliwych kur, w zaprzyjaźnionym ranczu Frontiera – sery. Tatiana i Michał nie zamieniliby tego miejsca na żadne inne na świecie. Tu dorastają ich dzieci, czteroletnia Łucja i sześcioletni Mikołaj, które znają miasto już tylko z wycieczek. Ale początek nie był łatwy.

Przeszłość Kordaków
Siedlisko w Kordakach ma tak samo trudną przeszłość, jak całe Mazury. Kupili je od starszego pana, który w czasie powojennych przesiedleń trafił tu ze Lwowa. Przyjechał, dostał dom, lecz nie wyrzucił z niego niemieckiej rodziny, która mieszkała tu od pokoleń, tylko ją ukrywał. Do dziś go spotykają, bo zamieszkał w sąsiedztwie. Szybko okazało się, że budynek dosłownie się rozsypuje, i wszyscy mówili, że nie ma sensu go remontować, że najlepiej zrównać mury z ziemią, zanim same się rozpadną. Ale Tatiana i Michał postanowili ocalić dom, czyli właściwie zbudowali go od nowa. Był moment, że na działce stały jedynie trzy ściany, z podłogi wyrastała trawa, a zamiast sufitu było niebo.



Połączenie starego z nowym
Michał jest fotografem. Często robi sesje wnętrzarskie, ma oko do ładnych przedmiotów. Od razu wiedział, że swojego starego domu nie zamieni w muzeum. Wiekowe są
tu właściwie tylko belki (pod sufitem i podtrzymujące stropy) oraz kafle na dole w salonie i kuchni. No i jeszcze piękna niemiecka waga znaleziona na strychu. Poza tym wszystko jest nowe: nawet piec (taki, jakie spotykało się dawniej na wsiach; gotują na nim zimą).

Styl country i skandynawski pod jednym dachem
W środku mała Skandynawia (opinia gościa od karpi – red.), bo Tatiana i Michał lubią dizajn z Północy. Jasne i funkcjonalne pokoje, dużo miejsca, żadnych zbędnych bibelotów, biel. Salon zrobili na przykład z dwóch pokoi, kuchni i werandy. Najważniejszym meblem w Kordakach jest stół aż na 12 osób, bo tutaj bardzo lubi się gości. Tak ciężki, że nie da się go przesunąć nawet o milimetr, wnosiło go sześciu chłopa. Został zrobiony na zamówienie z grubych kawałów drewna z XIX-wiecznej stodoły. Poza tym meblem nic w domu nie ma stałego miejsca. Tatiana i Michał bez przerwy coś przenoszą albo przewieszają.

Pensjonat nad jeziorem
Ich dom od początku był miejscem otwartym, czasem w weekendy bywało tu tak dużo znajomych, że nawet przy ogromnym stole się nie mieścili. W końcu postanowili otworzyć Kordaki dla wszystkich, którzy chcą odpocząć i szukają ciszy. Wyremontowali drugi dom, który stał w ogrodzie, i urządzili tam pensjonat. Może się w nim zatrzymać 10 osób. Zimą czekają na nich narty biegowe, latem jezioro. A jeśli urlopowicze chcą mieć spokój, też go znajdą (Tatiana dyskretnie zostawia im tylko śniadania na werandzie).

Przy jednym stole
Ale często okazuje się, że goście ciągną do stołu gospodarzy. Przychodzą, żeby z nimi posiedzieć, porozmawiać, pojeść. Gotuje Michał i tylko to, co mu smakuje. Raz są to dania, których spróbował gdzieś podczas podróży. Innym razem coś z przepisu mamy. Przyrządza je z lokalnych składników. Wczoraj pachniało orkiszową focaccią z masalą i pomidorami, ale przebojem okazała się pizza. Podobno lepsza niż włoska. Tak przynajmniej twierdzili goście, którzy trafili do nich z Sycylii. Kordaki były ich przystankiem w podróży dookoła świata. Jednym z najpiękniejszych.

Tekst: Katarzyna Szczerbowska   
Stylizacja: Szymon Zgorzelski  
Zdjęcia: Michał Mrowiec

Kontakt do właścicieli: Tatiana Mrowiec, tel. 501 255 024 lub 518 878 107, www.kordaki.pl, www.facebook.com/kordaki.

ZOBACZ TAKŻE: Biała willa nad stawem

reklama
Weranda Country nr 7/2015

Zobacz również: