Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Willa dla Anny

W latach 20. zjeżdżało się tu pół Berlina. Zdjęcia: Jan Brykczyński, Stylizacja: Kasia Mitkiewicz  
 
 

W malowniczej kotlinie u podnóża Gór Izerskich stoi leśniczówka Anny. Przez ten dom przetoczył się niezły kawał historii z pisarzem noblistą, dziadkiem bigamistą i żurawinówką w tle.

Leśniczówka na Białej Dolinie, w spokojnej i cichej części Szklarskiej Poręby. Akurat nie ma gospodarzy, na posterunku zostawili przyjaciół z Wrocławia: Marylę i Krzysztofa.

Maryla, była sportsmenka – szczupła, pełna energii – właśnie piele w ogrodzie. Ale co chwila przerywa pracę i rzuca psu Borysowi grube szczapy drewna, jakby nic nie ważyły. Przyglądają się temu dwa koty: czarno-biały Edek i pręgowany Fredek (przygarnął je ze schroniska Michaś, wnuk właścicielki). Krzysztof parzy herbatę, zaprasza nas do ogrodu i zaczyna opowieść…

Dom powstał w 1844 roku i aż do początku II wojny mieszkali tu leśniczowie. W latach 20. i 30. na letnisko zjeżdżało w te okolice pół Berlina: profesorowie, artyści oraz… faszystowscy politycy. – Ponoć leśniczyna była grzechu warta, więc pisarze, bracia Hauptmannowie, Carl i Gerhart, noblista zresztą, a nawet sam Göring, który mieszkał w pobliżu, często tu zaglądali. Prawili komplementy pani domu, a z jej małżonkiem popijali żurawinową nalewkę. Tam, koło piwniczki na wino, nad potokiem Bieleniem, od którego nazwę wzięła cała Biała Dolina – opowiada Krzysztof. – To prawdziwa historia? – pyta Maryla męża. – Głowy nie dam. – Przestań, bo nie zostanę tu sama – śmieje się. – Na szczęście złych duchów nie ma, są tylko dobre – zapewnia Krzysztof.

reklama

W latach 70. dziadek właściciela, brazylijski bigamista, kupił ten dom dla swojej pierwszej (polskiej) żony i dwóch córek bliźniaczek, żeby dostać rozwód. Babcia rozwód dała, a potem długo gospodarowała w leśniczówce z córką Anną Leśniewską. To jej imię dostała willa. Podobno zaraz po wojnie zakwaterowano tu trzy różne rodziny, które nienawidziły się z całego serca. W domu wydzielono dla nich osobne mieszkania, ale skłóceni mieszkańcy podpalali je sobie nawzajem. Na szczęście Annie i jej mężowi udało się wszystko wyremontować, zgodnie ze wskazówkami konserwatora.

Na koniec został ogród. Miał być kwitnący przez całe lato, pełen azalii, rododendronów, jaśminów i bzów, ale to wyzwanie w górskim klimacie. Annie pomogła Maryla, która przestudiowała masę mądrych ksiąg o hodowli roślin i stała się specjalistką od pięknych ogrodów. Za domem biegną tory turystycznej kolejki ze Szklarskiej (przez Jakuszyce) do Harrachova. Parę minut i z nartami czy rowerami jesteśmy w Izerach, a potem w Czechach. Ale można też wystartować sprzed samego ganku leśniczówki, bo gospodarze dbają o dobre połączenie z turystycznymi szlakami (mają rowery i skuter śnieżny). Zimą nie brakuje tu śniegu, a trasy są świetnie przygotowane, nieopodal w Jakuszycach (6 km) trenuje Justyna Kowalczyk. Kto ma dobrą kondycję, może pościgać się z mistrzynią.

Konserwatorzy z Karpników pod Jelenią Górą rozbierali meble, czyścili i zabezpieczali, a potem składali na nowo.

W willi jest pięć apartamentów do wynajęcia, każdy w trochę innym klimacie, m.in.: mieszczański Salon, rustykalna Babcia.

Kontakt do Willi Anny:
tel. 508 199 665, 75 717 22 44
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. , www.willaanna.pl

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz  

Weranda Country nr 5/2014

Zobacz również: