Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Dom pełen ludowych inspiracji

Piec (koronę przywiózł Mariusz z Berlina) zrobił zaprzyjaźniony zdun Krzysztof. Specjalnie dla kotów, Florki i Wasyla, został zaprojektowany zapiecek. Kafle przyjechały z firmy Kafel-Kar z Białegostoku. Szafka z wazonem to XIX-wieczna lodówka, dywan z IKEA. Zdjęcia: Aneta Tryczyńska, Stylizacja: Anna Olga Chmielewska  
 
 


Jeśli odpoczynek, to w białej, krochmalonej pościeli. Jedzenie tylko od znajomych gospodarzy. A kwiaty? Niebieskie. Koniecznie malowane na białej ceramice.

Wiosna wywołuje u Agaty pewne poruszenie. Wymyśla, przestawia, zmienia, szczególnie przed świętami. – Po prostu chce mi się upiększać! – mówi. Na wykorzystanie czeka cała kolekcja starych przedmiotów. – Czasem kupuję z chytrości, żeby nikt mi nie sprzątnął sprzed nosa, żebym potem nie żałowała – zdradza. – Idę spać z nowym-starym nabytkiem, budzę się rano i wiem, co z nim zrobię.

Mąż Mariusz już się przyzwyczaił, że Agata we wszystkim naśladuje mamę. Poza tym widzi, że pomysły żony świetnie się sprawdzają – nikt w okolicy nie ma takiego domu jak oni. – Nie idę na łatwiznę: krochmalę, zanoszę do magla, kładę jasne adamaszkowe obrusy, wieszam śnieżnobiałe firanki. To z tej niechęci do chodzenia na skróty zbiera „Włocławek”. Oczywiście, z „Bolesławcem” byłoby łatwiej: ciągle jest przecież produkowany, można go kupić w dowolnych ilościach. A na niebieskie malowane kwiaty trzeba polować. Poza tym „Włocławek” ma swoją renomę, w PRL-u to było coś!

reklama

W poszukiwaniu kwiecistych niebieskich okazów Agata natrafiła na państwa Leszczyńskich, tak jak ona zakochanych w starociach, którzy prowadzą w dawnej fabryce cukierków galerię Stary Świat. Odkładają dla niej co ciekawsze rzeczy. Nie tylko fajans. Kiedyś rozbiła malowany talerz. Zebrała kawałki, ale nie miała serca ich wyrzucić. Przeleżały kilka dni, a potem… już wiedziała, jak je wykorzysta. Poprosiła właścicieli ulubionej galerii, by odkładali potłuczone skorupy. Niedługo powstanie łazienkowa mozaika.

Dom miał być bajkowy. I jest. Ma zielone okiennice z wyciętymi serduszkami. I zegar z kukułką, o jakim Agata zawsze marzyła. W święta cały tonie w malowanych pisankach z gęsich jaj przywożonych od czadeckich górali ze Stanowa. W tym roku po raz pierwszy upiecze chleb. Z mąki z młyna, na prawdziwych drożdżach. – Co roku się za to zabierałam, ale teraz dostałam formę, w której mama, a wcześniej babcia piekły chleb, i nie mam już wymówki. Poza tym Agatę rozpiera wiosenna energia i musi coś z nią zrobić.


Tekst: Michalina Kaczmarkiewicz
Stylizacja: Anna Olga Chmielewska
Zdjęcia: Aneta Tryczyńska
Za pomoc w sesji dziękujemy firmie regnum.

Weranda Country nr 3/2013

Zobacz również: