Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Wielki świat w małej wsi

Gięte krzesła to stary model z fabryki w Radomsku. Bufet został zrobiony z modnego w latach 50. kredensu. Zdjęcia: Rafał Lipski, Stylizacja: Kasia Mitkiewicz  
 
 


Fajne miejsce jest w sercu Warmii, przytulone do jeziora Ring. Wymyślili je Artur i Tomek, którzy lubią kolekcjonować ciekawe wrażenia.

We wsi Tłokowo, choć jest maleńka, dzieje się dużo. Ledwo przekraczamy bramę, a na spotkanie wybiega Artur ze znajdką Sunią. Tuż za nim Tomek, a po chwili podjeżdża Ewa samochodem wypchanym po dach warzywami i owocami. Rozdaje wszystkim fartuchy i… rozpoczyna się zabawa.

Krojenie, mieszanie, przyprawianie i dekorowanie ziołami i kwiatami. Te ostatnie, oczywiście, potem zjemy – nagietki, goździki i rumianki nie tylko ładnie wyglądają, ale też dobrze smakują. Na stole lądują zapiekane warzywa: ziemniaki, marchewka, brukselka, papryka i czosnek w łupinach na liściach jarmużu, sałatka ze słodkich buraczków i pestek słonecznika, dynia na chrupko z suszonymi pomidorami i tarta śliwkowa.

reklama

Fajne miejsce w sercu Warmii

Artur wychował się w Jezioranach, w Olsztynie chodził do liceum. Potem wyjechał do Łodzi, bo zamarzyło mu się studiowanie mody. Wybrał „ubiór”. Wtedy spotkał Tomka, który właśnie skończył „tkaninę”. Wspólnie wynajęli lodowaty strych przy Piotrkowskiej i zaczęli szyć ciuchy. Pewnego razu uczelnię zaszczycił sam Paco Rabanne. Mistrz radził studentom, żeby pakowali kolekcje i jechali do Paryża. W ten sposób zaczęli bywać na targach mody i sprzedawać projekty do renomowanych butików. Ale sława nie zawróciła im w głowach.

Po latach gonitwy rozstali się z wielkim światem. Choć niekoniecznie z modą. Wrócili do Jezioran. – Myśleliśmy o starym gospodarstwie z historią, trochę nawiedzonym, z jakimś duchem – wspomina Artur. – Ale co z ziemią, którą kupiliśmy tu 12 lat temu? Co z widokiem na jezioro? Stanęło na tym, że sami stworzymy Fajne Miejsce.

Zbudowali prosty dom z dwuspadowym dachem. Od południa urządzili taras i jasną, wygodną pracownię. A żeby cisza ich za mocno nie zmęczyła, wygospodarowali kilka pokoi dla gości, każdy z tarasikiem pełnym kwiatów. Coś w stylu rodzinnego Bed & Breakfast, jakich pełno we Włoszech i Francji. Wystrój skromny, w chłodnych odcieniach szarości i błękitu. – Bogate zdobienia to nie nasz styl. Ściany są białe, podłogi ceglane i drewniane, a sufity z betonu. Jak tylko zostały zdjęte aluminiowe konstrukcje podtrzymujące strop, od razu wiedzieliśmy, że ich tynkowanie będzie zbrodnią – wspomina Artur.
 

Weranda Country nr 6/2013

Zobacz również: