Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Magiczna siódemka

Cały Siódmy Las jest wykonany z naturalnych materiałów Zdjęcia: Aneta Tryczyńska, Stylizacja: Agnieszka Głowacka/Galeria Lawenda  
 
 


Najpierw idzie się przez siedem gór, potem siedem rzek i siedem lasów… I właśnie za tym ostatnim lasem jest skarb. Odnalazła go Basia.

Basia jest zodiakalnym Bykiem. A to oznacza, że kocha ziemię. Mało tego! Że ziemia jest jej niezbędna do życia. – Im wyżej mieszkałam, w blokach i apartamentowcach, tym gorzej się czułam – tłumaczy. – Siódmy Las to była miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej „odczucia”. Bo Basia jest przekonana, że na tym kawałku Kazimierskiego Parku Krajobrazowego jest jakiś specjalny rodzaj energii. Przychylnej ludziom, uzdrawiającej. – Poznaję to po tym, jak się czuję i jak się tu ludzie zmieniają. To nie może być przypadek.

Pierwszy pomysł był taki, że urządzi sobie letnisko. Akurat czytała „Biegnącą z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés i zrozumiała, jak natura wpływa na człowieka, a zwłaszcza na dzieci!

Ma dwójkę i prawdziwego hopla na ich punkcie. – Przeczytałam, że wielu angielskich pisarzy wychowało się na wrzosowiskach i pustkowiach, więc i ja postanowiłam wyhodować pisarzy, artystów i ludzi wrażliwych – śmieje się. Zanim nadeszło lato, miała już kolejny pomysł. A dokładniej rzecz ujmując – całą furę pomysłów. – Bo jako Byk jestem niesamowicie kreatywna – żartuje. – Siódmy Las pozwolił mi przekroczyć własne granice. To była pierwsza rzecz, którą doprowadziłam do końca – mówi Basia.

reklama

Wcześniej nigdy domu nie budowała, choć w życiu robiła prawie wszystko. W wyobraźni narysowała każdy najdrobniejszy szczegół: ścieżkę, drzewo, pokoje, werandy, kuchnię, nawet pościel. Czerpała ze wspomnień z dzieciństwa, z wakacji u babci i starała się „przetworzyć” dawne wiejskie kolory, kwiaty, krajobrazy. Postanowiła ratować stare meble, które są masowo rąbane i palone, bo na wsi nikt nie widzi w nich wartości.

– Warszawka zachwyca się egzotycznymi antykami, a ja kocham stylistykę wiejską, polski folklor. Na początku chciała być jak siłaczka, myślała, że sama wyszuka jakiś zjawiskowy kredens, przywiezie, oskrobie. Potem jej przeszło, bo rzeczy do zrobienia było mnóstwo – obok pierwszego domu powstały kolejne trzy, każdy w innej technologii (a raczej w innych technologiach „mieszanych”), bo Basia i jej ekipa ciągle uczyli się czegoś nowego. – Jak rozmieściłam domy? Po prostu „widziałam” gości: śledziłam, gdzie zostawiają samochód, którędy idą do furtki, gdzie trzeba zbudować werandę – tłumaczy. A potem całą tę wizję przeniosła do rzeczywistości.

Postawiła na recykling, wykorzystując drewno z okolicznych starych chałup (z domieszką miejscowego kamienia), żeby zyskać efekt starego zamglonego siedliska.

Zobacz również: