Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Na całych jeziorach

Na całych jeziorach Zdjęcia: Rafał Lipski; Stylizacja: Dorota Karpińska  
 
 


Dominika za wsią nie przepadała. Za to dziś, gdy dopada ją miejski kryzys i ma dość korków, dzwoniących bez przerwy telefonów, ciasnych żakietów, szpilek, ratunkiem jest jej azyl nad Tałtami.

Dom należał do jej przyjaciół. Nazywali go „domem z gumy”, bo bez względu na liczbę goszczących osób wszyscy się jakoś  mieścili. I zawsze było przyjemnie. Ma jeszcze jedną niezwykłą cechę – stoi na wzniesieniu i może dzięki temu nie ma tu  natrętnych i nieznośnych owadów.

Gdy znajomi postanowili go sprzedać, Dominika zdecydowała się natychmiast. A potem, równie błyskawicznie, zrobiła remont. Działała zgodnie z zasadą dekoratorów: jeśli nie masz  za dużo czasu i pieniędzy – przemaluj wszystko na biało. Sprawdziło się idealnie! Wzbogaciła biel beżami i błękitem, wszystko w chłodnych tonacjach, lekko wpadających w turkus.  – Wygląda, jakby wynurzał się z wody – tłumaczy. – To namiastka domu  na plaży, o którym marzę.

reklama

Dominika jest dekoratorem wnętrz. Wchodzi do pomieszczenia i z miejsca wie, jak powinno wyglądać. Nie inaczej było i tym razem. Zamiłowanie do morskich klimatów połączyła z pasją przemalowywania. Oprócz ścian pomalowała też okna i wyłożone boazerią sufity (wyglądają jak ze starego nadmorskiego pensjonatu). Jej dekoratorska specjalność to pokoje dziecięce, w których ustawia urocze pastelowe kołyski, szafeczki i tapicerowane fotele. – Kiedyś zdałam sobie sprawę, że te meble świetnie się nadają również do „dorosłych wnętrz” – wspomina. Było więc jasne, czym urządzić letnisko. Wszystkie regały, łóżka, komody wyszły z pracowni Błękitna Komoda, czyli jej warszawskiego sklepu.

Biele, kość słoniowa, błękity dają czystość i przestrzeń, optycznie powiększają. To przydało się szczególnie parterowi, który jest dość wąski i długi. Góra, urządzona „nastolatkowymi” meblami, pozostała otwarta, choć są tu sypialnie, a właściwie jedna. – Śpimy jak na koloniach, wszyscy razem – śmieje się właścicielka. Wyżej jest jeszcze stryszek, na którym urzędują dzieci, bo tylko one są w stanie wdrapać się po stromych schodkach.
 

Weranda Country nr 4/2012

Zobacz również: