Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Banica w Beskidach

Dom Obok stoi drugi dom, ich syna Jędrka, który wrócił tu po studiach w Krakowie.
 
 


Chleb najlepiej rośnie, gdy mu się śpiewa. A marzenia, gdy się je dopieszcza jak żywe stworzenia. Takie zadbane chętniej się spełniają.

Krajobraz na pierwszy rzut oka nie jest tu imponujący. Mglisto, nogi zapadają się w wilgotnych trawach, z ziemi sterczą badyle. Droga wspina się do góry przez las.

A chwilę później zupełnie inny widok: polana pod samym niebem, a na niej jasny dom. Gospodarze Banicy, Jola i Tomek Nowakowie, zapraszają do swojego gościńca w tonie zachęcająco-uprzedzającym: „Beskid Niski nie znaczy wcale łatwy, gorszy czy nieciekawy. Beskid Niski to w tej chwili najbardziej dziki, tajemniczy i urokliwy z Beskidów. Nie ma tu hoteli, kiosków z pamiątkami, deptaków  i wszechobecnych fast foodów”. Jeśli ktoś jest gotowy na taką mieszankę, nie powinien się zbyt długo zastanawiać.

reklama

W górach jest wszystko, co kocham

Nowakowie poznali się oczywiście w górach. Od chwili, gdy zaczęli „wspólne wędrowanie”, prowadzili schroniska: w Jamnej, na Maciejowej. I choć chcieli mieć wreszcie coś własnego, o Banicy nie myśleli jako o swoim domu. Ale zdaje się, że Banica ich sobie upatrzyła. Bo, jak twierdzi Jola, każde miejsce mówi i właśnie Banica do nich przemówiła. Zanim jednak stała się ich domem, musieli zdecydować się na niewygody i poświęcenie.

Budynek wymagał kapitalnego remontu – wcześniej było tu studenckie schronisko Almaturu, jeszcze dawniej zwykła łemkowska chałupa. Żeby zdobyć fundusze, zdecydowali się na rozłąkę: Tomek remontował, a Jola została w Gorcach i zarabiała na nowy dom pierogami i naleśnikami – bo Maciejowa słynęła z doskonałej kuchni.
 

Weranda Country nr 2/2009

Zobacz również: