Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Białe wnętrza szwedzkiego domu wśród starych jabłoni

Wszystko może być dekoracją, nawet stara drabina czy zawieszona na ścianie zamiast obrazka okienna rama Zdjęcie 9/21
 
 
Dopiero nad jeziorem wśród starych jabłoni Linda i Mattias poczuli się szczęśliwi.
 

dodatki kupione na pchlim targu

 
Trzeba sobie to powiedzieć jasno – jesteśmy zbieraczami, zwłaszcza ja – mówi Linda. – Niby mamy już w domu wszystko, co nam się podobało, bo wprowadziliśmy się parę lat temu, ale moja druga natura zawsze prędzej czy później daje o sobie znać, a wtedy nie mogę się powstrzymać i ruszam na pchle targi. Czy szukam czegoś konkretnego? Rzadko. Lubię po prostu starocie z drewna, cynowe konewki, dawną porcelanę, ręcznie plecione koszyki, emaliowane dzbany, w których pięknie wyglądają kwiaty na tarasie. Czy o czymś zapomniałam? – śmieje się. Po chwili zastanowienia dodaje: – Przepraszam, jest jeszcze jedna rzecz, obok której nie przejdę obojętnie. Stara drewniana drabina. To szalenie dekoracyjny mebel, nadaje się na półki, wieszaki, do kuchni, łazienki, salonu. Dziś w sklepach można kupić tylko metalowe, zupełnie pozbawione wdzięku.
 

Białe wnętrza pełne wiejkich antyków

 
Ozdoby w korytarzu natychmiast wskazują, że rodzina, która tu mieszka, jest nie tylko zainteresowana designem, ale też że ktoś ma lekką rękę do mieszania przedmiotów nowoczesnych ze starymi, najlepiej z wiejskimi antykami. Choć trofeów pani domu jest wszędzie sporo, od progu ogarnia nas poczucie spokoju i harmonii. Rzeczy, choć z różnych miejsc i czasów, wyglądają bardzo spójnie i szykownie. – To dzięki wszechogarniającej bieli. Gdyby nie to, że sama maluję swoje zdobycze – przeważnie właśnie na rozmaite odcienie bieli – w domu panowałby pewnie straszny chaos – opowiada. – Na szczęście dyscyplina nie jest mi obca.
 
reklama


A piękno antyków, moim zdaniem, najlepiej podkreślają biele i szarości. Oba te kolory są doskonałym tłem, a jednocześnie łagodnie łączą odległe nawet epoki. Żeby od nadmiaru śnieżnych odcieni nie było zbyt monotonnie, Linda bawi się fakturami i wzorami: – W domu mojej babci były koronkowe poszwy na poduchy i pledy na łóżkach. Gdy byłam mała, wymyślałam sobie, że to mapy bajkowych krain. Teraz, gdy znalazłam podobne u antykwariusza, nie wahałam się ani chwili. Rewelacyjnie wyglądają rozłożone na surowym lnie.

Wkrótce na świat przyjdzie pierwsze dziecko Lindy i Mattiasa. Z myślą o córeczce przygotowali już starą kołyskę w sypialni. Mama pomalowała ją oczywiście na biało i powiesiła nad nią siateczkowy baldachim. Para zbieraczy ma jednak problem – musi ukryć część skarbów w trosce o raczkującego szkraba. – Sekret tkwi w inteligentnym chowaniu – mówi Linda. – Uwielbiam kosze i skrzynki po jabłkach. Idealnie nadają się do przechowywania koców, pledów, poduszek. Do sypialni wybraliśmy szklaną szafkę – pojemną, a nierzucającą się w oczy. Mnóstwo rzeczy powiesiliśmy na wieszakach.
 

Szwedzki domek wśród starych jabłoni

 

Mieszkali kiedyś pod Sztokholmem, ale prawdziwą ciszę znaleźli w malutkiej miejscowości Merlänna w głębi interioru. Codziennie chodzą na długie spacery po lasach ze swoim psem Gizmo, pływają łódkami po jeziorach, uprawiają w ogródku jarmuż, buraki, rabarbar. Mają sad z jabłoniami, Mattias marzy o własnym sklepie rolniczym, w którym byłyby nasiona, sadzonki i narzędzia. – A ja zadbam o to, żeby można było kupić także wiejskie malowane na biało meble – dodaje Linda.
 
 
Tekst: Joanna Halena, Christina Gossmann  
Zdjęcia Cecilia Möller/Living4media/Free
 
Weranda Country nr 5/2018