Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Styl toskański: nowe życie starego domu

Zdjęcie 7/22
 
 
Renata tchnęła życie w stary toskański dom, pielęgnuje gaj oliwny, nauczyła się włoskiego. – Ty nie jesteś Polką z Włoch, ale Polką z Toskanii – mówią o niej sąsiedzi.
 

Nowe Życie starego domu w Toskanii

 
Dom Renaty i Jana to typowe wiejskie casale, czyli gospodarstwo. Wierzyć się nie chce, że kamiennemu staruszkowi stuknęło już... szóste stulecie, zwłaszcza teraz, kiedy polscy właściciele podarowali mu nowe życie. Prawdziwe la bella vita.

Niepozorny z zewnątrz, zatopiony w oliwnym gaju toskański dom odnowiony został nie tylko z kobiecą czułością, ale też respektem dla tradycji architektonicznej regionu. Typowe kamienne obrzeża drzwi i okien wykuł ręcznie tutejszy artysta. Renata uwielbiała przyglądać się, a raczej przysłuchiwać jego pracy, bo uderzeniom dłuta zawsze towarzyszyło radosne wyśpiewywanie włoskich arii. Wszystkie belki sufitowe w domu i na dobudowanym tarasie to oczywiście wytrzymały kasztan, nieczuły na kaprysy górskiej pogody i lodowate podmuchy wiatru. Jest bardzo popularnym lokalnym drewnem – w Toskanii rosną gęste kasztanowe lasy, które jesienią przebarwiają się na wszystkie odcienie żółcieni, pomarańczu i czerwieni.
 
reklama
 

Wparcie włoskiego architekta
 

Nad pracami czuwał Gianmarco Balucani, włoski architekt poznany dzięki koleżance, która także na jakiś czas zamieszkała w Toskanii. Dziś Gianmarco i jego żona to serdeczni przyjaciele domu, choć przy odnawianiu zdarzały im się zabawne potyczki. Gdy Renata wymyśliła dla okiennic błękitny kolor, Gianmarco zaśmiał się serdecznie: – Jak chcesz niebieskości, to kup sobie willę w Prowansji – powiedział.

Gospodyni nigdy nie zapomni też pomocy polskich robotników. Polubiło ich i podziwiało całe miasteczko. Zadania, które według innych fachowców miały zająć dwa lata, oni wykonali w dziewięć miesięcy. Kiedy poprzednia właścicielka, leciwa pani Adriana, zobaczyła, jak zmienia się jej dom, po policzkach ciekły jej łzy szczęścia. – Mój mąż sadził przecież wszystkie drzewa owocowe: pigwy, kiwi, śliwy, grusze, figowce i morele – wspominała. – Tu, gdzie dzisiaj jest salon, mieszkały… zwierzęta.  Nie było ścieżek, kwitnącego ogrodu, basenu. A teraz wszystko tak wypiękniało.
 

Renata W TOSKANII czuje się jak w domu

 

Sąsiedzi mówią jej: „Renata, ty nie jesteś Polką z Włoch, ale Polką z Toskanii, a reszta to... Włosi”. Oddała temu miejscu całe serce. Z szacunku dla Toskańczyków nauczyła się płynnie mówić po włosku. Teraz razem z mężem biorą udział w sagrach, miejscowych świętach związanych z tradycją gotowania. W miasteczkach dzień wcześniej rozwieszane są plakaty, gospodynie przygotowują tradycyjne potrawy, każdy dzieli się tym, co ma. Rzeźnik podaruje kiełbasę, piekarz chleb. Każdy może kupić jakiś lokalny smakołyk, a część pieniędzy idzie na pomoc starszym i ubogim, więc Włosi chętnie robią zakupy. Ona i Jan nie ograniczają się tylko do swojego Loro Ciuffenna, słynącego z pstrągów i befsztyka, ale, jadąc dalej kulinarnym szlakiem, odwiedzają Montevarchi w czasie fety ziemniaczanej (kartofle podawane są na przykład z sosami à la ragù), uczestniczą w celebrowaniu święta mąki kasztanowej, ricotty i ribollity.
 

ekologiczny gaj oliwny

 
Oliwa to osobny temat. Gospodarze mają najprawdziwszy gaj oliwny. Jest ich oczkiem w głowie – na skalistych zboczach rośnie ponad 600 drzewek odmiany frantoio. Plantacja jest ekologiczna. Oliwki trzeba zbierać ręcznie, bo nie wjedzie tu żaden sprzęt. Droga jest za wąska i za kręta, a góra za stroma. Z końcem października proszą o pomoc sąsiadów, a potem płacą im oliwą. Na zebranie owoców jest tydzień i każdy modli się, by nie spadła w tym czasie kropla deszczu. 35 lat temu oliwki w Toskanii zniszczyła zaraza i gaje trzeba było sadzić od nowa. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: młode drzewa dają lepszą oliwę, nawet Włosi pytają, czy i gdzie można ją kupić.
 
Renata spisuje swoje toskańskie przygody, wiele z nich ma ojczyste akcenty. Poznała hrabię Horodyńskiego i Tessę Capponi. Przez przypadek odkryła, że jej antenatka, ciotka Aleksandra Moszczeńska – ukochana Juliusza Słowackiego – pochowana jest zaledwie 40 kilometrów od jej domu, we florenckim kościele Santa Croce, tym samym, w którym spoczywają Michał Anioł, Leonardo da Vinci, Niccolò Machiavelli i Galileusz.
 
Niepozornie wyglądający dom po renowacji okazał się całkiem spory, więc gospodarze urządzili dwa apartamenty dla takich jak oni miłośników toskańskiego klimatu. Chętnie przyjeżdżają tutaj Francuzi, Amerykanie i... Włosi, ale Renata zawsze najbardziej się cieszy, gdy pojawiają się Polacy. 
 
Apartamenty u Renaty i Jana można wynająć pod numerem 607 351 863, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  
 
 
Jak stworzyć wnętrza w stylu toskańskim? Przeczytacje w lekcji stylu: STYL TOSKAŃSKI – JAK Z WŁOSKIEJ PROWINCJI
 
Tekst i stylizacja: Alicja Radej
Zdjęcia: Dariusz Radej 
 
Weranda Country 9/2017