Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Panna z jeziora

Gabinet W gabinecie znalazło się miejsce na masywne biurko i półki na książki. Zdjęcia: ⒸMarcus Wilson-Smith/Redcover.com  
 
 


W domu najważniejsze jest światło. Zwłaszcza tu, w Skandynawii, gdzie zima może trwać i pół roku. Ale gdy panna ze srebrnego jeziora uwalnia wiosną słońce – farma staje się domem światła.

„Goard” – po szwedzku oznacza „stara farma”. Dokładnie taka, jaką wśród lasów i jezior północnej Szwecji odnalazła Moussie. Zbudowany ponad 150 lat temu z jodłowego drewna budynek czekał na nią w malowniczym otoczeniu. A wraz z nim… piętnastu skłóconych kuzynów.

– Na co dzień mieszkam w Anglii, często przyjeżdżam jednak w rodzinne strony – opowiada Moussie. – Dlatego zdecydowaliśmy się z mężem kupić tu dom. Ktoś zaproponował nam starą farmę, która od czterdziestu lat stała pusta. Powód – piętnastu kuzynów – właścicieli, którzy nie mogli dojść do porozumienia, co z nią zrobić. Moussie rozwiązała ich problem, kupując posiadłość. – Patrzyli na mnie jak na przybysza z obcej planety, bo kto płaci za rozpadający się dom – opowiada ze śmiechem. I zadowoleni kuzyni pozbyli się kłopotu.

reklama

Żadna farma nie może obyć się bez stajni, stodoły i „harebre”, czyli spichlerzy. Szwedzcy rolnicy od niepamiętnych czasów stawiali koło domów nieduże drewniane pomieszczenia do przechowywania ziarna. – Wyglądają jak domki z piernika Baby-Jagi – żartuje Moussie. W jej posiadłości bajkowe chałupki zasiedlają zwykli goście. Jest też powozownia, w której zachował się stary powóz. Nikt go nie używa – pełni rolę dekoracyjną razem z rolniczymi narzędziami, które pozostały po poprzednich właścicielach. Grzebiąc wśród nich, Moussie znalazła nawet antyczny płaszcz rolnika.

– Dokładnie taki sam, jaki noszą ludzie na starych zdjęciach przedstawiających farmę – zapewnia. Teraz płaszcz wisi na honorowym miejscu, przypominając o dawnych mieszkańcach tych okolic. Nie tylko on jest wspomnieniem najemnych robotników na farmie. Na piętrze powozowni, w długim pomieszczeniu, znajduje się… rząd drewnianych wychodków. – Ot, kolejny zabytek – kwituje ze śmiechem Moussie.

Weranda Country nr 4/2008

Zobacz również: