Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Dom z drewna

Mazurska chałupa Mazurska chałupa złożona na nowo ze stuletnich belek przez ekipę górali. Stoi w Wygrynach – mazurskim porcie.
 
 


Taki dom jest jak żywy organizm – oddycha, pachnie żywicą, przemawia, odpłaca ciepłem za serce i troskę. Cichy, przytulny, romantyczny. Sprawi, że poczujesz niezwykle silną więź z naturą.

Wiosną drewniany dom budzi się wcześniej niż murowany. Wystarczy kilka cieplejszych, słonecznych dni, żeby ściany zaczęły się nagrzewać i nabierać blasku. Świat wydaje się słoneczny, jakbyśmy go oglądali nie przez różowe, a przez miodowe okulary. Latem weranda daje leniwy cień. Pod jej dachem można rozstawić stół, sofy i urządzić prawdziwy zielony salon. Na powietrzu nawet zwykły gotowany bób urasta do rangi królewskiego dania, gdy skubiemy go, siedząc na huśtawce, na wietrze. Jesień. Suszymy zioła i polne kwiaty, wieszamy je na belkach stropowych. Na ganku układamy pomarańczowe dynie. Obieramy grzyby. Wyciągnięci na fotelu, od czasu do czasu zerkamy na buszujące w słonecznikach ptaki. Zimą dom, podobnie jak przyroda, powoli zapada w sen. Drewno wspaniale wytłumia hałas, a jeśli sypnie śniegiem, wokół zapada wielka biała cisza. Od czasu do czasu słychać tylko ciche poskrzypywanie podłogi lub schodów – dom coś tam opowiada po swojemu. Żyje, rozmawia z mieszkańcami. Marzenie o takim rodzinnym gnieździe może się ziścić. Dziś takie domy powstają, jak to drzewiej bywało, z desek i bali.

reklama

Jak to wszędzie widzimy...
Szlacheckie dworki budowano bowiem z drewna, jak stojące po sąsiedzku wiejskie chałupy. Różniły się od nich jedynie podpatrzonymi podczas włoskich wojaży antycznymi elementami typu ganek z kolumienkami. To on dodawał domowi splendoru i świadczył o obyciu właściciela w świecie. Kryto je słomą, sitowiem, gontem lub wiórem. Takie właśnie przysadziste domostwa, zwykle parterowe, można jeszcze dostrzec wzdłuż Bugu, Biebrzy, na Suwalszczyźnie, Kurpiach i Podlasiu, Łemkowszyźnie, Mazurach, wreszcie – na Podhalu. Właśnie tam żyje ponoć najwięcej cieśli. W górach słowo „buduje” zarezerwowane jest wyłącznie dla domów z drewna. Resztę się stawia i tyle. Seweryn Goszczyński tak opisywał w 1832 roku dworek Leona Przerwy-Tetmajera w Łopusznej: „dom drewniany (...), obszerny, porządnie i mocno postawiony, przyozdobiony gankiem (...), a na ganku poboczne ławki do siedzenia, jak to wszędzie widzimy... Dom ocieniają z przodu i boków piękne jesiony”. Podobne siedliska to zresztą nie tylko nasza specjalność. Żyli w nich także Rusini, Ukraińcy, Litwini, Skandynawowie.

Tradycyjne konstrukcje
Najczęściej spotykane konstrukcje domostw mają historyczny rodowód. Zrębowa (zwana też węgłową lub wieńcową) najpopularniejsza była na Podhalu i Kurpiach. Polega na tym, że ręcznie ciosane bale nakłada się na siebie na wpusty i łączy na tyble. Tak powstaje ściana. Belki na końcu są nacinane i układane w miejscu nacięcia pod kątem prostym. Łączenia w narożach, czyli na węgłach, nazywane są zamkami – te z kolei mogą mieć wystające ostatki lub nie. W konstrukcji sumikowo-łątkowej zewnętrzne ściany wznoszone są z bali i łączone pionowo na zakład, a poziomo na wpust. Łątki to pionowe słupy, ustawiane co mniej więcej dwa metry oraz przy oknach i drzwiach. Pomiędzy nimi układane są poziome sumiki, łączone na wpust i wypust lub na obce pióro. Wreszcie – szkielet. Konstrukcja coraz popularniejsza, a dawniej najczęściej spotykana na Kaszubach czy Pomorzu. Kręgosłup domu powstaje z drewna (dawniej modrzewia lub dębu, dziś świerku albo sosny), a wypełnienie z cegieł, wełny mineralnej.
 

Weranda Country nr 3/2009