Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Bezpieczne miejsce na dom

Bezpieczne miejsce na dom
 
 


Jeśli postanowicie wybudować siedlisko na malowniczej łące blisko rzeki, musicie liczyć się z powodziami. Woda wygląda romantycznie, ale to niebezpieczny żywioł i nieobliczalny sąsiad. Zwłaszcza gdy po nagłej ulewie wystąpi z brzegów.

Wielkiej wody uniknąć się nie da. Zalania były, są i będą, a Polska jest krainą powodzi. W północnej i środkowej części pojawiają się najczęściej wiosną, czasem zimą, gdy mamy gwałtowne roztopy i zatory lodowe. Na Żuławach Wiślanych dochodzą do tego sztormy. Z kolei gdy latem od zachodu nadciąga chłodny front z ośrodkiem niskiego ciśnienia, zaczyna padać na wschodzie Polski i Ukrainie. W Karpatach i Sudetach ulewy mogą trwać wtedy kilkanaście dni, a rzeki wezbrać o cztery metry. Dla mieszkańców tamtych terenów to nic nowego, tradycyjną powódź pod koniec czerwca nazywają świętojanką. Inną, miesiąc później, jakubówką, bo pojawia się zawsze w okolicach 25 lipca, na świętych Jakuba i Krzysztofa. Do odwiecznego zagrożenia może jednak dojść inne. Latem 1997 roku był to bardzo mokry niż znad Morza Śródziemnego. Tragiczny zbieg okoliczności spowodował powódź stulecia, gigantyczne fale na Odrze, Wiśle, Nysie, Bobrze i Kaczawie, zalanie Kotliny Kłodzkiej, Wrocławia, jeleniogórskiego. Kilkumetrowe fale przetoczyły się na północ, do samego morza, zalewając po drodze, co się da.

reklama

Nie cena, a suchy ląd
Jak uniknąć strat? Zostawcie państwu, co pańskie, czyli budowę zapór, zbiorników retencyjnych, wałów (choć i tego trzeba się domagać), i zatroszczcie się o bezpieczeństwo własnego podwórka. Jeśli dopiero planujecie wyprowadzkę z miasta, jesteście w lepszej sytuacji od tych, którzy dziedziczą domy z dziada pradziada w niebezpiecznych miejscach. Wy macie wybór. Oni mogą tylko sypać wały, wzmacniać konstrukcje domów, izolować fundamenty, ubezpieczać majątek. No i czekać na to, co nieuniknione. A więc choćby była tania i atrakcyjna (co już powinno wzbudzić nieufność), ostrożnie kupujcie ziemię w dolinach rzecznych, zwłaszcza tych podtapianych. Przestrzega przed tym Auen Institute. Aue po niemiecku oznacza nadrzeczną łąkę. Profesor Emil Dister, który stoi na czele instytucji, objeżdżał Europę i namawiał, by nie tylko nie osiedlać się na terenach zalewowych, ale i przenosić już zbudowane siedziby. Tymczasem w Polsce nie ma prawnych ograniczeń budowania na terenach zagrożonych ani obowiązku nanoszenia informacji o granicach zalań na plany miejscowe zagospodarowania przestrzennego. Mało tego, ziemia przy korytach rzek jest tańsza, więc kusi inwestorów.

Zima zła
Jeśli mimo ostrzeżeń nie możecie żyć z dala od połyskującego nurtu, poobserwujcie upatrzoną działkę i wiosną, i latem, i zimą. Popytajcie sąsiadów. Znajdźcie najstarszych, może pamiętają dawne czasy i wszystkie kataklizmy, jakie nawiedzały ich wioskę. Nie róbcie niczego w amoku. Piękne i dzikie starorzecze Bugu latem jest suchą łąką, na której spokojnie pasą się krowy. Zimą także wygląda sielsko. Za to wiosną wypełnia się wodą i zamienia w ostoję łabędzi oraz czapli, a mućki muszą dopływać na krowią łączkę. Architekci krajobrazu Ela i Tomek popełnili błąd, kupując zimą siedlisko we wsi Augustowo, 100 km od Warszawy. Dopiero wiosną okazało się, że mają dom na... wyspie. Roztopy i ulewy zalały okoliczne łąki, pola i niemal całą ich działkę, poza kawałkiem podwórka oraz domem, do którego można się było dostać tylko wąziutką, wysypaną żwirem drogą. Pod żadnym pozorem nie kupujcie więc ziemi zimą, gdy mróz wyciąga wilgoć z gleby. Lato to też kiepski pomysł, zwłaszcza gdy jest susza i upały. Lepiej poczekać na mało romantyczną pluchę, żeby przed decyzją zobaczyć ziemię w jak najgorszym świetle. Obserwujcie też, co rośnie na działce. Rośliny, które lubią bagienne klimaty i mokradła (olszyny, kaliny, turzyce, knieć błotna, kosaćce, jaskry, przytulie, skrzypy i widłaki) powinny dać wam do myślenia. Zdecydowanie lepiej, żeby łąkę porastały ostre błękitne trawy, tworzące darń wiechliny, rozchodniki i kocanki piaskowe, które lubią wydmy i stepy. Nie liczcie na to, że bezpieczeństwo zapewnią wam wały przeciwpowodziowe. U nas często są za niskie, w fatalnym stanie, zryte przez krety, nornice i miłośników rajdów krosowych.
 

Weranda Country nr 6/2009