Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Żywa choinka: jakie drzewko wybrać ?

Z choinką w tle Przystrojone choinki będą świetnie wyglądać
 
 

Na ogół do naszych domów 24 grudnia wprowadza się świerk albo jodła. A przecież wcale nie musi tak być. Bo choinka niejedno ma imię!

Niemcy mówią: Tannenbaum. Tłumacząc dosłownie: jodła. Ale w przenośni słowo to oznacza choinkę. Najwyraźniej innej poza jodłą nasi zachodni sąsiedzi nie uznają. Nas terminologia tak nie ogranicza, swobodniej więc wybieramy iglaczek na Boże Narodzenie. Może właśnie dlatego pospolite świerki, na które byliśmy skazani w kryzysowych czasach, wyraźnie ustępują pod naporem bardziej atrakcyjnych drzewek?

Żałuję jednak, że kapitulują w potyczce z jodłami z duńskich plantacji (Abies nordmanniana), które opanowały kiermasze, a są zdecydowanie, moim zdaniem, przereklamowane. Ładne, ale kompletnie bez zapachu! A przecież świerki, choć mało trwałe, lubiliśmy właśnie dlatego, że dzięki nim każde Boże Narodzenie spędzaliśmy niby w domowym ciepełku, a zarazem w środku prawdziwego lasu!

Od kilku lat w roli choinki staram się obsadzić kilka zupełnie mało znanych iglaków i spostrzeżeniami na ich temat chciałbym się teraz z Państwem podzielić.

reklama


1/5 SOSNA

Jest pospolita i zapewne dlatego niedostrzegana czy wręcz lekceważona. Tyle jej w każdej okolicy, że spowszedniała. A tymczasem jeśli przyjrzeć się uważnie drzewom rosnącym na przydrożnych nieużytkach, gdzie każde ma dużo słonecznego światła, zobaczymy prawdziwe piękności.

Korona gęsta, suknia do samej ziemi. Kolor modny: sinozielony, do tego na szczytach gałązek piękne, jaskrawopomarańczowe, czasami brązowawe pąki. Niekiedy spotkamy egzemplarze z naturalnymi szyszkami! Wadą sosny jest to, że dorosłych drzewek nie da się wykopać i przesadzić. Można je jedynie ściąć i przynieść do domu razem z cudnym zapachem aromatycznych olejków.

Na pocieszenie dodam, że rosnące wszędzie stare sosny bogato sypią nasionami i pusty plac po wyciętym drzewku z całą pewnością szybko zagospodaruje nowe iglaste pokolenie. Ścięte sosny są trwałe. Igły nie opadają i długo zachowują naturalny kolor, choć są długie i niewygodnie wieszać na nich ozdoby.
 

2/5 DAGLEZJA 

Pochodziła z plantacji i wyglądem przypominała krzyżówkę świerka z jodłą. Boże Narodzenie pod tą choinką zapamiętałem szczególnie miło, choć drzewko nie wyróżniało się wcale specjalnie intensywnym zapachem i pięknym pokrojem.

Młode daglezje nigdy nie przesadzają z liczbą mniejszych i większych gałązek, na których tak chętnie wieszamy ozdóbki i łakocie. Są za to trwałe i się nie osypują.


3/5 DRZEWKA W DONICZKACH 
 

Najpierw przetestowałem świerk odmiany „Conica”. Uroczą, gęstą i zieloną piramidkę, do tego pachnącą i w wymiarze XS. Dziś oceniam, że ta choinka była kompletną porażką. Postawiona w cieple, już po kilku dniach zaczęła rozwijać pąki i wypuszczać zielone pędy.

reklama

Podobnej reakcji można się było co prawda po żywym drzewku spodziewać, ale szybkość, z jaką to nastąpiło, kompletnie mnie zaskoczyła. Lepiej byłoby roślinie na zimnie, ale dzieciom nie wypadało przecież zabrać choinki w środku zabawy. I tak drzewko się męczyło, pędy rosnące w cieple i bez wystarczającej ilości światła stały się tak długie i wiotkie, że trzeba je było poobcinać. W końcu roślina nie przeżyła eksperymentu, podobnie jak kolejna choinka, czyli świerk srebrny, też w doniczce.

Nie wiem, czy ktoś go nieumiejętnie wykopał, czy tylko wciskał klientom „ekologiczny” kit, bo po Bożym Narodzeniu się okazało, że w doniczce tkwi pozbawiony korzeni kikut. Roślina nie miała żadnych szans na przeżycie i została opłakana łzami rzewnymi. Było to ostatnie Boże Narodzenie z tak zwanymi ekologicznymi choinkami, które w moim przekonaniu są zwykłą ściemą.

Od tamtej zimy zaopatruję się na zaprzyjaźnionej plantacji choinkowej, gdzie drzewa uprawia się właśnie po to, by je w odpowiednim czasie ściąć, a w wolne miejsce posadzić kolejne sadzonki. Wszystkim też tak radzę kupować, tym bardziej że wyprawa po choinkę może być odskocznią od szału świątecznych zakupów i dobrym sposobem na towarzysko-rodzinną imprezę.

Kupując drzewko na plantacji, mamy gwarancję, że jest świeże i długo postoi. Nie szukam tam już jednak srebrnych świerków, które na domowe choinki kompletnie się nie nadają. Mają sztywne igły, kłują jak szpile i wcale nie pachną, a nawet wręcz odwrotnie – mają swoisty „smrodek”. Kto nie wierzy, niech potrze gałązki i sam powącha.
 

Weranda Country nr 1/2013