Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Komu przeszkadzał upał?

Teresa Jaskierny


Upał. Sto procent lata latem. My tu na wsi nie musimy nigdzie wyjeżdżać ani chować się do zamrażarki. Wystarczy usiąść pod odpowiednio dużym drzewem i korzystać z pogody. Pod warunkiem że się nie wycięło wszystkich starych drzew wokół domu, „bo śmiecą”, żeby posadzić eleganckie tuje, które, jak wiemy, za dużo cienia nie dają. Temperatura rośnie, a po okolicy zaczynają krążyć niepotwierdzone jeszcze oficjalnie wieści, że za to wolne przypiekanie słońcem winien jest wiadomo kto.

Pan Roman, nasz lokalny ekspert od ważnych wydarzeń i anomalii pogodowych, odwiedził nas dziś w ochronnej flanelowej koszuli w kratkę. Usiadł pod jabłonią, zdjął z głowy antyczne płócienne nakrycie z klapkami na uszy, otarł nim twarz i wycelował we mnie spocony paluch: – Ogląda pani prognozę pogody? Krecik przecież pokazywał, jak ten cały żar walił z Afryki na Moskwę, a tam dziwnym trafem skręcił nagle w lewo, prosto na nas! – tu jego brwi gwałtownie zafalowały w górę, jakby chciały za wszelką cenę opuścić twarz. – Już oni tam potrafią majstrować z pogodą… – dokończył wywód z chytrym uśmieszkiem, dłonią opiekuńczo obejmując szklankę zimnego piwa, które mu podałam na wszelki wypadek.

reklama

Sąsiad wrócił znad morza blady i w kiepskim humorze. Widać to po sposobie, w jaki kosi trawę. Ilekroć pokłóci się z żoną, najeżdża na szyszki z takim impetem, jakby to ją chciał przejechać kosiarką. – Za nic nie jedźcie nad morze w wakacje – udziela nam dobrych rad wieczorem. – Czy wy wiecie, że tam co chwila parę tysięcy ludzi sika do wody? Teraz przynajmniej wiem, dlaczego w całej okolicy nie uświadczysz świeżej ryby, która by to wytrzymała. I tak, współczując niedoli wszystkich żywych istot ze słabym pęcherzem albo przewodem pokarmowym, zamieszkujących latem obie strony plaż nad Bałtykiem, siedzieliśmy sobie pod lipą, wychwalając uroki miejscowej natury, imponujący – jak na naszą wiochę – zachód słońca, ciszę i samotność. Dopóki nie przegoniły nas komary. Warto ustalić, kto je tu nasłał. Pozdrawiam z lipowego cienia.


Teresa Jaskierny

Weranda Country nr 5/2010

Zobacz również: