Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Śliwkobranie

Z rozmarynem
 
 


Poprawiają apetyt i trawienie. Dzięki pektynom wymiatają z komórek tłuszcz oraz cholesterol. Mają mnóstwo cennych minerałów i witamin. Przeganiają złe humory. Ale najważniejsze – są przepyszne!

Mieszkańcy wsi Sechna pod Limanową wystąpili do Unii Europejskiej o rejestrację suszonych śliwek jako produktu regionalnego. Śliwki węgierki sadzi się tu co najmniej od czterystu lat. „Nieznany już dziś z nazwiska ksiądz proboszcz, zamiłowany sadownik, zadawał swoim parafianom jako pokutę sadzenie kilku lub kilkunastu drzew owocowych, w zależności od wyznanych na spowiedzi grzechów. Na mało żyznych glebach jabłonie, czereśnie czy grusze rosły słabo i źle owocowały, więc nakazał ludziom sadzić śliwy.

Gdy drzewa zaczęły dobrze owocować, gospodarze, przechytrzając księdza, zaczęli wykorzystywać śliwy do produkcji śliwowicy. Szerzyło się pijaństwo, więc zatroskany proboszcz razem z wikarym uradzili, że śliwy nadal trzeba sadzić, ale owoce obowiązkowo suszyć. Okazało się, że suszonych dymem śliwek nie da się przerobić na śliwowicę” – wyjaśniają we wniosku do Komisji Europejskiej sadownicy z Beskidu Wyspowego. Smażenie „świeckich powideł” w Dolinie Dolnej Wisły awansowało niedawno do rangi wielkiego towarzyskiego wydarzenia. Przed wojną robiono to tak: wypestkowane śliwki węgierki gospodynie smażyły (bez cukru!) w kuprowych kotłach na ogniskach nawet trzy dni. Mieszały je drewnianymi bocianami. Gotowe wkładały do kamiennych garnków i zapiekały w chlebowych piecach. Dziś tradycyjnie przyrządzane powidła znów są dumą regionu.

reklama

Idealnym rozwiązaniem dla amatorów śliwek jest własny sad. Najlepiej posadzić kilka gatunków, aby cieszyć się od lipca do października różnymi smakami. Wczesne odmiany – deserowa Herman lub Cacanska Rana – mają duże owoce o smacznym, łatwo oddzielającym się od pestki miąższu. Kto lubi słodkie renklody, temu radzę Ulenę. Na przetwory uprawia się różne odmiany węgierek, na przykład Węgierkę Zwykłą. Owoce ma nieduże, ale tak smaczne, że są wyśmienite do jedzenia oraz na wszelkiego typu przetwory, susz i oczywiście na śliwowicę. Od Węgierki Zwykłej pochodzą nowe, jeszcze lepsze rodzaje śliwek – Nectavit, Promis i Tolar. Z kolei do ciast najlepsze są słodkie Amers. Od pozostałych różnią się tym, że mają bardzo mało wody w miąższu. Dojrzewają na przełomie sierpnia i września.

W ostatnim czasie pojawił się w Polsce zupełnie nowy gatunek – śliwa japońska wywodząca się z terenów podzwrotnikowych. Jej największymi producentami są Chiny i południowe stany USA, głównie Kalifornia. Wyhodowano jednak kilka odmian – krzyżówek rosyjskich i bułgarskich – które można uprawiać w Polsce. Ich owoce najlepsze są do jedzenia prosto z drzewka (Kometa, Najdiena, Skoroplodnaja), ale odmiana Żółta Afaska okazała się doskonałym surowcem do produkcji śliwowicy. Jej kuliste, średniej wielkości owoce wymagają dużo ciepła i słońca. Miąższ ma soczysty, kwaśno-słodki lub słodki. Wreszcie – mirabelki, złociste, niewielkie śliweczki pochodzące od lubaszek. Najbardziej znane to Mirabelka z Nancy i Mirabelka Flotowa.

W Lotaryngii mirabelki uznawane są za najszlachetniejsze drzewa owocowe, a od połowy sierpnia odbywają się tam wielkie święta zbiorów zakończone wyborem królowej mirabelek i wielką paradą artystów w Metz. Śliwy są wymagające, lubią ciepło, wilgoć i żyzną glebę, gorzej znoszą mróz niż jabłonie. Ale zdarzają się mniej wybredne gatunki, na przykład niedoceniane u nas ałycze (często z mirabelkami mylone) – niewielkie, żółte, aromatyczne. Na soki, kompoty i nalewki. Rosną na słabej i suchej glebie, nadają się na obronne żywopłoty i pasy wiatrochronne; mają cierniste pędy, doskonale znoszą strzyżenie i nie przemarzają. 

Weranda Country nr 5/2009