Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


Dzikie Stoły: uczta 9 kucharzy

Dzikie Stoły: uczta 9 kucharzy Zdjęcia: Gutek Zegier (współpraca Feko Rouppert)
 
 
Przy starej cerkwi przez mostek, a dalej już poprowadzą smakowite zapachy i łemkowska muzyka. Towarzystwo z Beskidu Niskiego zaprasza do restauracji na łące.
 

Dzikie Stoły: uczta 9 kucharzy


Czwarta z minutami. Goście schodzą się powoli. Żeby dojść do Bielicznej, trzeba trzy razy przekroczyć Białą – leniwą rzeczkę, która po deszczu wylewa na drogę. To jedna z najpiękniejszych dolin Beskidu Niskiego. Kiedyś tętniło tu życie, dziś po starej łemkowskiej wsi została malutka cerkiew i kilka zdziczałych jabłoni. Na polance za cerkwią czekają zastawione stoły. 
 
Dwie godziny wcześniej. Trzeba ich było zobaczyć! Kilkanaście osób uwijających się jak w ukropie między dechami i pudłami. Namioty rozstawione, jeszcze tylko skręcić stoły, zbić siedziska, zagrabić skoszoną trawę. Przytargać jedzenie, odpalić kuchnię polową i ognisko. W końcu z chaosu wyłaniają się Dzikie Stoły. Ucztę wydaje Towarzystwo z Beskidu Niskiego – gospodarze dziewięciu domów gościnnych, pensjonatu i agroturystyk z okolicznych wsi. – Większość z nas to „najeźdźcy” – mówi Weronka, warszawianka, która w Nowicy mieszka od 3 lat, a wcześniej przeprowadzili się tu jej rodzice. – Wszyscy jesteśmy inni tak samo – kwituje Artur ze Szpilkowa w Nowicy. – I każdy czymś się wyróżnia – dodaje.

W Swystowym Sadzie robią sery kozie, w Malowanych Wierchach domową kiełbasę i miód z własnej pasieki, Opalówka to ogrodnicy, Dom na Łąkach zawsze jest pełen roześmianych dzieci, w Beskidzie Masali łemkowska tradycja miesza się z orientem, a Stary Dom Zdrojowy słynie z rydzów. Trzy Potoki kończą się budować. Założyli stowarzyszenie, chcą promować region wśród turystów, którzy potrafią docenić lokalną przyrodę i kulturę.

Za pięć szósta. Największa kulinarna atrakcja ukryta jest pod ziemią. W wielkim dole na grubej warstwie żaru dochodzą pod folią mięso, warzywa i papryki faszerowane. Jeszcze na początku ktoś z gospodarzy życzliwie radził: „Zostawcie sobie trochę miejsca na pieczyste z dzikiego dołu”. Ale kto by go słuchał! Jemy i jemy, a niczego nie ubywa. No to jeszcze po kawałku koziego sera („Grażyna robi najlepsze w okolicy”), plasterku kiełbasy („wczoraj wędzona”), chrupiącym proziaku („z płatkami nagietka z naszego ogródka”). Osobny stół to słodkości. I tu tłoczy się gromada dzieci. Serniki, drożdżówki, racuszki – z miodem i konfiturami.

W międzyczasie. Były warsztaty dla dzieci i koncert Łemków z kapeli Serencza, z przerwą na gawędę o kulturze, pokaz tradycyjnych strojów i wspólne śpiewy. Następne Dzikie Stoły dopiero za pół roku. Zimą spotkamy się pewnie w Wysowej, bliżej cywilizacji, bo wtedy wcześnie się ściemnia i potrzebny jest prąd. Na polance w Bielicznej energii wprawdzie nie brakuje, ale tej płynącej od ludzi.
reklama
 

Kiesełycia ze Swystowego Sadu 

 
Weź: paczkę płatków owsianych, wodę, pół łyżeczki kminku, 3 listki laurowe, kilka ziarenek ziela angielskiego, cebulę, kilka ziemniaków.
 
Do litrowego słoja wsyp płatki owsiane, wypełniając go do połowy. Zalej je przestudzoną przegotowaną wodą aż pod szyjkę. Dodaj 4 ząbki czosnku, skórkę z chleba na zakwasie, nakryj zakrętką (nie zakręcaj!) i odstaw w ciepłe miejsce na dwa dni. Trzeciego przestanie się pienić i zakwas jest gotowy. Zagotuj ok. litra wody z przyprawami, potrzymaj na ogniu kilka minut, wlej zakwas przez sito. Dopraw do smaku, a na koniec dodaj zeszkloną na maśle cebulkę. Zupa powinna mieć konsystencję kisielu. Podawaj z ugotowanymi ziemniakami. 

 

Gulasz banicki z Opalówki

 
Weź: ćwierć kilograma wieprzowiny, 2 cebule, 3 szklanki wody, szklankę soczewicy, kilka pomidorów, jabłko, 2 łodygi selera naciowego, ćwierć kilograma groszku (może być mrożony), 2 ząbki czosnku, słodką i ostrą paprykę, łyżkę keczupu, sól i pieprz.
 
Podsmaż mięso pokrojone w kostkę, dodaj posiekany czosnek i cebulę. Duś z pół godziny. Wsyp soczewicę, dolej wodę i gotuj 20 minut. Dodaj resztę składników i gotuj jeszcze 20 minut. 


 

Proziaki ze Szpilkowa


Weź na ciasto: pół kilograma mąki, 300 mililitrów jogurtu lub maślanki, pół łyżeczki sody, pół łyżeczki soli na farsz: kawałek sera wędzonego, mozzarelli lub zwykłego żółtego, kilka garści nasturcji, płatków nagietka, krwawnika, bluszczyku kurdybanku, bukwicy zwyczajnej, melisy, kolendry.
 
Zagnieć miękkie ciasto. Podsyp mąką, rozwałkuj i potnij na cienkie placuszki. Na środek każdego pokrusz trochę sera, dorzuć zioła i płatki, sklej brzegi jak w pierogach. Piecz do zrumienienia na blasze pieca lub w piekarniku w 190°C.
 
Weranda Country nr 10/2016

Zobacz również: