Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Zaczerpnij czystej energii

Ekologiczne ranczo w Bieszczadach Eco-Frontiers – ekologiczne ranczo w Bieszczadach. Gospodarstwo jest całkowicie energonaturalne i niezależne od sieci, wyposażone w turbiny wiatrowe i baterie słoneczne, które solartrack ustawia do słońca. Mieszkańcy mają ciepłą wodę dzięki panelom, zainwestowali w ogrzewanie podłogowe i solidny piec. Fot. Forum
 
 


Wyobraźcie sobie dom, który sam wytwarza energię, ma wodę z własnej studni i ekologiczną oczyszczalnię. Wszystko po to, by żyć w przyjaźni z naturą.

Jeszcze niedawno tak właśnie wyobrażaliśmy sobie stację kosmiczną. Dziś większość ekologicznych rozwiązań można zastosować w domu.
 
Smutni panowie z elektrowni
Jednych przerażają gwałtownie rosnące ceny prądu i częste wizyty smutnych panów z elektrowni. Inni jednak zupełnie się tym nie przejmują. Jak zdobyć niezależność, a przynajmniej znacznie zmniejszyć wysokość rachunków? Najpierw sprawdź, co pożera w twoim domu najwięcej prądu i oblicz, ile go potrzebujesz. Możesz przestudiować rachunek z zakładu energetycznego, ale raczej niewiele zrozumiesz. Lepiej obejrzeć tabliczki znamionowe na urządzeniach, a konkretnie moc w watach. Pomnóż ją przez liczbę godzin, przez jaką używasz sprzęt w ciągu doby, a otrzymasz wynik w kilowatogodzinach (kWh). Nie zapomnij o żarówkach, pompach do kominka lub pieca, czajniku elektrycznym, szczoteczce i tosterze. Dodaj wyniki, a poznasz dobowe zużycie prądu rodziny. Można również zainstalować w gniazdkach mierniki energii, do których wtyka się przewody zasilające. Przy okazji zobaczysz, ile pożerają niewinne i, wydawałoby się, bezczynnie stojące urządzenia, jak wieża, telewizor, a nawet ekspres do kawy. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku. Nasz ekspres – po wyłączeniu nawet nie świeci małymi diodkami, a i tak zżera 11 watów! W ciągu roku to prawie 100 kilowatów. To tak, jakby czajnik elektryczny gotował wodę bez przerwy przez cztery dni...

reklama

Oszczędzamy – zarabiamy
Wiesz już, ile energii zużywacie. Możesz opracować plan oszczędnościowy. Na początek – wyłączajcie urządzenia, które nie muszą działać. Na przykład żarówki. Gdy wychodzicie z pokoju, umilają życie tylko muchom i pająkom. Albo halogeny świecące w niebo, denerwujące nietoperze i powodujące świetlny smog, z którym walczy wiele krajów. Wyłączcie urządzenia, które kradną prąd, gdy śpicie – czuwające telewizory, wieże, komputery. Mała rada: warto sobie sprawić listwy przepięciowe, zamiast  wyszarpywać na kolanach kable z gniazdek. Jeśli macie taką możliwość lub planujecie zakupy – wymieńcie pożeracze na centusie – żarówki energooszczędne, lodówki i pralki ze znakiem A+, pompy z tak zwanym miękkim startem. Pamiętajcie, najtańsza energia to ta, którą udało się zaoszczędzić.

Ciepło ze słońca
Jeśli mimo to czujecie niedosyt, zainwestujcie w urządzenia, które wykorzystują darmową energię otoczenia. Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem jest instalacja paneli słonecznych (zwanych też kolektorami słonecznymi), które grzeją wodę użytkową – tę do łazienek i kuchni. Panele słoneczne to prostokątne płyty o aluminiowych brzegach pokryte szkłem. Pod nim widać czarną powierzchnię złożoną z długich płaskich płytek (tzw. kolektor płaski) lub czarne rurki (kolektor rurowy). Czarne elementy to absorber, czyli materiał, który pochłania ciepło. Ciepło odbierane jest przez niezamarzający płyn, którym napełniony jest kolektor. Krąży on rurkami pomiędzy kolektorem a wymiennikiem ciepła umieszczonym w zbiorniku z wodą; tu właśnie ją ogrzewa. System jest sterowany automatycznie – mała centralka zbiera informacje od dwóch mierników temperatury. Jeden umieszczony jest w zbiorniku z wodą, drugi w panelach.

Pompa tłocząca uruchamia się wtedy, gdy płyn wewnątrz paneli jest cieplejszy niż woda w zbiorniku. Kolektory można umieścić na dachu, ale jeżeli mamy wystarczającą ilość miejsca na południowej stronie domu, zalecam zamontowanie ich na stojaku na ziemi. Łatwiej je ustawić i usunąć z nich śnieg. Panele działają również w zimie, w słoneczne dni mogą ogrzewać wodę do ponad 50 stopni C! W lecie prawidłowo zaprojektowana instalacja zapewni więcej ciepłej wody, niż zdołamy zużyć. W letni dzień, około godziny 14, nasz 500-litrowy zbiornik wody ogrzewa się do temperatury 70 stopni (od wyjściowych 20 stopni).  Koszt takiego układu (panele, przewody, zbiornik na wodę i układ sterowania) dla domu jednorodzinnego to, w zależności od technologii, od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. 
 

Weranda Country nr 3/2009