Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


Nowe życie starej chaty na Podlasiu

Kaflowy piec w kuchni przeszedł gruntowny remont. Zdjęcia: Rafał Lipski, stylizacja: Agata de Virion  
 
 

Kto tu mieszka?
Ula i Sławek Kiryluk, z dziećmi : czternastoletnią Julią i jedenastoletnim Bartkiem.
Kiedy Sławek zrozumiał, że najważniejszych rzeczy nie nauczył się na studiach, ale od babci, spakował rodzinę i przeprowadził się do jej drewnianego niebieskiego domku.

Szczęśliwy dom babci
Babcia była dla mnie jak matka. Przy niej stawiałem swoje pierwsze kroki i od niej uczyłem się wielu mądrości życiowych, przyjeżdżałem tu bardzo często. Kiedy została wdową, każdą zimę spędzała w mieście z nami, bo była już wtedy słaba i woleliśmy mieć ją blisko. A ona czekała na pierwszy dzień słońca i prosiła, żebym wiózł ją do Nowoberezowa, do domu. Już teraz, natychmiast. Kopaliśmy w śniegu, żeby dostać się do środka. Otwierała drzwi i widziałem, jak wracają jej siły. Może dlatego dziś ten dom jest mi tak bliski jak ona? Parę lat szukałem sobie miejsca, zanim zrozumiałem, że najlepiej czujemy się tam, gdzie są nasze korzenie, że najcenniejsze jest to, co zostaje po bliskich. Studiowałem ekonomię, ale kryzys pokazał, że prawa nią rządzące nie są stałe. Tymczasem natura nie oszukuje. Postanowiliśmy z żoną zamieszkać w szczęśliwym domu babci.

Wspomnienia w każdym kącie
Mamy tu po niej naczynia, sztućce, kufry posagowe i kaflowy piec. Kiedy się wprowadziliśmy, był nieszczelny i musiałem go przebudować, na szczęście udało się ocalić kafle. Jest też stara maszyna do szycia, na której naprawiała moje rozdarte spodnie i koszule.

W ubiegłym roku odwiedziła nas koleżanka babci. Okazało się, że wciąż używa identycznej maszyny. Ale zepsuł się bębenek, więc pożyczyła nasz do czasu, kiedy jej wnuk naprawi. Dzięki tej maszynie, dzięki piecowi i kufrom posagowym niekiedy mam wrażenie, jakby wciąż trwał tamten czas, przed dwudziestu paru laty, jakbym znów był dzieckiem, a babcia wyszła tylko do koleżanki.



W Korolowej Chacie każdy czuje się jak król
Właśnie zakwitł len, który posiałem po raz pierwszy w życiu. Wytłoczymy z niego olej, z reszty będą brykiety. Syn mi pomagał siać. Na wsi to naturalne, że spędza się czas z dziećmi na wspólnej pracy. Zrobiliśmy też razem domek na drzewie według projektu córki. Julia jest bardzo pomysłowa. Ostatnio dała mi niezwykłą laurkę – mnie zrobionego z warzyw. Włosy miałem z sałaty, dłonie z ogórka, biodra z brokułów, nogi z selera naciowego. Zacząłem jeść od lewej strony, od papryki, która była sercem.

Od roku wynajmujemy pokoje. Niektórzy byli już u nas dwa razy. Zdarza się, że goście rezerwują pobyt na tydzień, a potem zostają na dłużej. Organizujemy wspólne robienie zdjęć, zabieramy ich do gospodarzy, u których mogą wydoić krowy czy pozbierać jajka w kurniku. Śniadania robią sami – dostarczamy tylko pieczywo, ekologiczne warzywa i owoce. Obiad przyjeżdża z restauracji z regionalnym jedzeniem. Moja żona, choć świetnie gotuje, wie, że ludziom najlepiej się odpoczywa, kiedy sami mogą się poczuć jak gospodarze. Myślę, że teraz najcenniejsza jest prywatność, więc ją staramy się przede wszystkim zapewnić gościom. Zależy nam, żeby mogli się tu poczuć panami samych siebie, żeby mieli szansę nabrać dystansu do problemów. Stąd nazwa naszego domu – Korolowa Chata. To nie jest literówka w słowie kolorowa. Na Podlasiu od wieków mieszają się słowa polskie, białoruskie, rosyjskie, ukraińskie. Korolowa to u nas królewska. Chcielibyśmy, żeby to słowo pasowało do naszego domu, bo marzy nam się, żeby każdy czuł się u nas jak król.

Kontakt do właścicieli: Etno Kwatera Korolowa Chata, Nowoberezowo 112, 17-200 Hajnówka, www.wiespodlaska.pl.

Tekst: Grzegorz Kapla
Zdjęcia: Rafał Lipski
Stylizacja: Agata de Virion

reklama
Weranda Country nr 9/2015

Zobacz również: