Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Wróbel nie taki szary

Wróbel nie taki szary
 
 


Wesołe szaraczki, podobnie jak Countrowicze, wynoszą się z miast na prowincję. Szukają tego samego – zdrowego, czystego jedzenia i cichego domu w zielonej okolicy.

Potocznie mówi się o wróblu, że jest szary, niepozorny. Tymczasem szaro ubarwione są tylko samice i osobniki bardzo młode. Dorosły samiec to piękny ptak! Brakuje w jego upierzeniu barw jaskrawych i metalicznego połysku, ale bogactwo odcieni brązu i szarości może zadziwić niejednego malarza. Widać je jednak dopiero z bliska. Trzeba więc tego jegomościa poznać lepiej, by go właściwie ocenić i docenić. W większości europejskich języków wróbel ma przymiotnik „domowy” (na przykład angielskie house sparrow, niemieckie Haussperling, francuskie moineau domestique, rosyjskie domowyj worobiej). Naukowa nazwa tego ptaka (Passer domesticus) to także nic innego jak wróbel domowy. Bo rzeczywiście taki jest. Związany z człowiekiem, od kiedy zaczęliśmy budować domy, czyli od kiedy wiedziemy osiadły tryb życia i uprawiamy ziemię. Jest więc naszym sąsiadem od tysięcy lat. Może dlatego nam spowszedniał i zszarzał w naszych oczach.

reklama

Dorosły samiec to ptak jak się patrzy. Może ważyć ponad 30 g. Tyle co torebka soli cebulowej czy ziela angielskiego. Samice i młode wróbelki ważą o kilka gramów mniej i nawet „na oko” są od samca mniejsze. Opisanie ubarwienia pana wróbla to zadanie trudne. Każdy inaczej nazywa odcienie jego piórek. Lepiej więc przestudiować kilka zdjęć i zrobić to samemu. Młode samce zaraz po opuszczeniu gniazda wyglądają jak samice, ale można je od nich odróżnić po ciemnym, a nie białym podbródku. Gdy mają dwa miesiące, rozpoczynają pierwsze pierzenie i robią się wtedy podobne do dorosłych.

Jesienią wszystkie wróble wyglądają już tak samo. Wtedy młode odróżni tylko fachowiec. Jak? Trzeba im zajrzeć głęboko w oczy. W pierwszym roku życia mają kasztanowobrązowe tęczówki, które z wiekiem ciemnieją. Wróble są kosmopolitami. Razem z człowiekiem, osiedlając się w budowanych przez niego osadach, dotarły na cały świat. W XVIII i XIX wieku osadnicy zabierali je ze sobą w wiele miejsc jako towarzyszy życia. Spotkać je można w pustynnych oazach i za kręgiem polarnym, na wszystkich kontynentach, a nawet oceanicznych wyspach. Są wszędzie tam, gdzie ludzie.

Nowoczesne aglomeracje im jednak nie sprzyjają. Coraz mniej w nich miejsc na gniazda, coraz rzadziej można natknąć się na ptasią stołówkę, a jeśli jest, zwykle panoszą się w niej gołębie. Budynki ze szkła i aluminium nie mają szczelin, dachówek. Śmietniki są pozamykane, śmieci w workach. Nikt nie rozsypuje ziarna dla drobiu, nie rosną wokół jadalne rośliny, coraz mniej krzewów. Na dodatek na młode wróble polują nie tylko koty, ale i inne ptaki – sroki, wrony, sójki. Nic więc dziwnego, że wróble wynoszą się na prowincję. Wymarcie im na szczęście nie grozi. Mają dość przestrzeni wśród willi, na wsiach i przy stajniach, a tych z kolei przybywa. Wróble łączą się w pary na lata.
 

Weranda Country nr 6/2010

Zobacz również: