[ x ]

Nowe zasady dotyczące cookies:

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookie. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookie, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Tutaj dowiesz się, jak to zrobić. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookie oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Naturalnie zakręcona


Katrin Arens jest jak poszukiwaczką skarbów. Nie przejdzie spokojnie obok opuszczonej fabryki czy gospodarstwa, porzuconych desek, zwalonego pnia, patyka, góry kamieni. Wszystko, co stare i naturalne, przyciąga ją jak magnes.



Kilkanaście lat temu trafiła do północnych Włoch nad rzekę Addę. Było pięknie, a i owszem, ale nie okoliczności przyrody najbardziej ją tu zachwyciły, lecz niewielkie warsztaty rzemieślnicze, w których prawdziwe cuda powstały z tego, co podarowała natura. Na takie piękno ona, artystyczna dusza po akademii sztuk pięknych, obojętna być nie mogła. Nauka przyszła jej bez większych problemów i Katrin szybko dorównała włoskim mistrzom. Już niejeden dom urządziła swoimi meblami i ozdobami - z odzysku, z drewna, kamieni, lnu, płótna, filcu.

Ze spacerów nigdy nie wraca z pustymi rękami. Każdy zwalony pień drzewa (idealny na stołek), wystawione przed dom stare drzwi (to będzie wieko skrzyni), połamane żerdzie płotu (zrobi z nich poręcz schodów) czy zużyte garnki (w sam raz na skrzydła anioła) są materiałem, z których coś ciekawego da się wyczarować. Szlifuje, przycina, maluje i ustawia. Kilka zbitych desek i kasztanowy kijek (taki, jakiego używa się w winnicach) zamiast klamek i komoda gotowa. Dwie wielkie dechy ze starej stodoły - i już ma wezgłowie łóżka albo fronty szafek w kuchni. Miska z otoczakami wystąpi w roli świecznika, fantazyjnie wygięty patyk - zaraz powstanie z niego oryginalny wieszak.

Proste w formie, wręcz ascetyczne meble i drobiazgi świetnie pasują do jej XV-wiecznego domu. I to nie byle jakiego, bo miejscowa legenda mówi, że zbudowano go według planów Leonarda da Vinci. Najpierw działał tu młyn, potem budynek został zamieniony na klasztor. Teraz urządziła się tu Katrin. Na parterze ma swoje atelier, na górze mieszka z dwiema córkami. To z nimi wiąże się jej druga pasja: szycie ubranek dla dzieci. Oczywiście też z tkanin odzyskanych, czyli niepotrzebnych już ciuchów dla dorosłych.

- Fascynuje mnie to, jak materiał wędruje przez pokolenia i jak zmienia się moda - opowiada Katrin. Właśnie zaprojektowała następną kolekcję - można ją obejrzeć w internecie na www.katrinarens.it. I nie tylko ją.


Tekst: Alicja Trusiewicz, Monika Utnik-Strugała
Fotografie: Raul Candales/photofoyer
Kontakt do projektantki www.katrinarens.it

nr 4/2012

reklama


Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Dodaj pierwszy komentarz.

Zaloguj się aby móc komentować.

Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.


Nr 3/2014
Archiwum
 
CountrowiczeGospodarstwa agroturystyczneogłoszenia